ADRIANNA SMYK – Feminizm dla uprzywilejowanych. O zbiorze esejów „Mężczyźni objaśniają mi świat” Rebeki Solnit

a

Zbiór esejów Mężczyźni objaśniają mi świat jest pierwszą książką Rebeki Solnit, jaka ukazała się w Polsce. Solnit, amerykańska eseistka oraz działaczka feministyczna, napisała ponad dwadzieścia książek z pogranicza antropologii, filozofii, polityki i socjologii, a przede wszystkim dzieła takie jak Wanderlust: A History of Walking (2001), River of Shadows: Eadweard Muybridge and the Technological Wild West (2004) czy A Field Guide to Getting Lost (2005). Pisarka publikuje w wielu periodykach, między innymi w „Harper’s Magazine”. Wśród autorek i autorów, którzy znacząco wpłynęli na jej twórczość, Solnit wyszczególnia Eduarda Galeano, Pabla Nerudę, Ariela Dorfmana, Elenę Poniatowską oraz Gabriela Garcíę Márqueza[1]. Do napisania tytułowego tekstu, eseju Mężczyźni objaśniają mi świat, Rebekę Solnit zainspirowała jej przyjaciółka, Marina Sitrin, która uznała, że przemyślenia Solnit mogą być pouczające dla młodych dziewcząt. Jak stwierdziła Sitrin, kobiety „[…] powinny się dowiedzieć, że jeśli są lekceważone, to bynajmniej nie z powodu ich własnych skrywanych braków: że mają do czynienia ze starą, nudną wojną płci, że to samo przydarza się, w tym czy innym momencie, większości z nas, kobiet […]”[2].

Już na samym początku warto zaznaczyć, że lektura esejów okazuje się nierzadko niesatysfakcjonująca, bowiem wydaje się, że treść i przesłanie eseju Mężczyźni objaśniają mi świat zawierają się w jego tytule oraz zdaniu wypowiedzianym przez Sitrin. Solnit przytacza w swym tekście historię, która przydarzyła się jej w czasie przyjęcia w domu położonym „na porośniętych lasem zboczach ponad Aspen”[3], lecz nie poddaje tego wydarzenia choćby powierzchownej analizie. Zamożny (eseistka podkreśla tę cechę) gospodarz domu próbował zinterpretować książkę o Eadweardzie Muybridge’u i streścić ją podczas rozmowy z Solnit i jej znajomą, Sally Shatz, ignorując fakt, że to właśnie Solnit jest autorką tekstu. Innymi słowy: mężczyzna pouczał kobietę w kwestii, która była znacznie bliższa jej niż jemu, Solnit wiedziała o Muybridge’u znacznie więcej niż organizator imprezy. Samo przytoczenie owej historii, a następnie wymienienie przykładów obrazujących analogiczne zachowania mężczyzn nie stanowią jednak wystarczającej podstawy, by nazwać tekst wartościowym esejem. Rozdział pierwszy zbioru jest co najwyżej rozwinięciem tytułowej idei, jej niepogłębionym opisem.

Kolejne eseje również zawodzą swoją powierzchownością – w większości z nich Solnit jedynie przytacza fakty i statystyki, które z łatwością mogą zostać odnalezione w Internecie, a większości feministek są przecież doskonale znane. W rozdziale drugim o tytule Najdłuższa wojna eseistka pisze: „[…] w Stanach Zjednoczonych, w kraju, w którym gwałt zgłaszany jest co sześć minut i w którym jedna na pięć żyjących kobiet została albo zostanie zgwałcona, makabryczny gwałt i morderstwo popełnione w autobusie w New Delhi 16 grudnia 2012 roku uznano za przypadek wyjątkowy […]”[4], po czym przedstawia informacje dotyczące gwałtów zbiorowych w USA. Dane te niewątpliwie oburzają i szokują – szczególnie wtedy, gdy skondensowane są w tak krótkim tekście – lecz podobnie jak w przypadku eseju Mężczyźni objaśniają mi świat, tak i w Najdłuższej wojnie Solnit nie stara się przeprowadzić głębokiej analizy problemu. Już na początku tekstu stawia natomiast kontrowersyjną tezę, z którą nie można się zgodzić: „przemoc nie ma koloru skóry, klasy, wyznania ani narodowości, ale ma płeć”[5]. Założenie to dowodzi ignorancji Solnit, która na stronie wydawnictwa Karakter prezentowana jest między innymi jako historyczka[6] – zajmując się badaniem historii, trudno nie zauważyć, że w dziejach ludzkości przemoc wielokrotnie „ujawniała” swój kolor skóry, klasę, wyznanie oraz narodowość. W niniejszej recenzji nie zostaną przywołane fakty podważające twierdzenie Solnit, uchybiałoby to bowiem czytelnikom i czytelniczkom tekstu.

Podobnie radykalnych idei i niezgodności doszukać się można w każdym eseju zbioru Mężczyźni objaśniają mi świat; nie mniej dyskusyjne osądy czy sprzeczności logiczne nie stanowią jedynych uchybień pisarstwa Solnit. Amerykańska działaczka często nadmiernie eksponuje swoją pozycję, pisząc na przykład, że „[…] pojawiło się […] pojęcie »mansplaining«, którego autorstwo niekiedy przypisuje się mnie […]”[7], by potem uznać – „w rzeczywistości […] nie mam z nim nic wspólnego, chociaż jego powstanie zainspirował mój esej […]”[8] oraz oznajmić, że ma wobec tego słowa wątpliwości, więc nie używa go często. Solnit podkreśla swój wkład w powstanie terminu „mansplaining”, by następnie go skrytykować. Eseistka często chełpi się swymi osiągnięciami i jest przy tym niezwykle egzaltowana, co wywnioskować można z treści eseju Mrok Virginii, gdzie mówi:

„[…] spieram się z Sontag tak, jak ona spiera się z Woolf. Kiedy spotkałyśmy się po raz pierwszy, spierałam się z nią na temat mroku – i ku mojemu własnemu zdumieniu nie przegrałam. Jeśli sięgniecie do jej ostatniego wydanego pośmiertnie zbioru esejów At the Same Time: Essays and Speeches, znajdziecie mały akapit pełen moich pomysłów i przykładów […][9].

Pretensjonalność, z jaką pisze Solnit, dostrzec można w jej sposobie opisywania sytuacji z własnego życia – eseistka opowiada o przyjęciu w Aspen[10], odwiedzinach Susan Sontag w mieszkaniu na najwyższym piętrze apartamentowca w Nowym Jorku[11], przyjaciółce malarce May Steevens[12], przyjaźni z wieloma znanymi feministkami, wydawcami i redaktorami[13]. Rebecca Solnit jest feministką należącą do amerykańskiej elity, intelektualistką, która ukończyła studia w Paryżu, na San Francisco State University oraz University of California, co znajduje odzwierciedlenie w jej tekstach. Eseje Solnit nie wesprą kobiet czarnoskórych, homoseksualnych, transseksualnych, niewykształconych, ubogich, mieszkających w krajach słabo rozwiniętych czy pogrążonych w stanie wojny; nie pomogą również tym kobietom, które są niepełnosprawne czy przewlekle chore; nie wskażą źródeł przemocy wobec kobiet i nie ułatwią rozwiązania ich problemów. Feminizm Solnit jest feminizmem dla uprzywilejowanych.

Podczas lektury zbioru Mężczyźni objaśniają mi świat zawodzi również dobór tekstów, które dotyczą odmiennej tematyki i, z tego względu, nie korespondują ze sobą. Zadziwia umieszczenie w książce esejów Zderzenie światów w luksusowym apartamencie oraz Mrok Virginii – w pierwszym opisany został skandal związany z napaścią seksualną, jakiej dopuścił się Dominique Strauss-Kahn, ówczesny Dyrektor Zarządzający Międzynarodowego Funduszu Walutowego, w drugim zaś Solnit podjęła próbę przeanalizowania twórczości Virginii Woolf, odnosząc się między innymi do jej słynnego dzieła pod tytułem Własny pokój. Trzy Gwinee. Niestety, w najdłuższych fragmentach eseju pisarka formalistycznie przytacza tezy Woolf, lapidarnie streszcza jej dzieła oraz wspomina wydarzenia ze swej przeszłości – choćby nowojorskie spotkanie z Sontag. Zarówno tekst o Strauss-Kahnie, jak i o Virginii Woolf znacznie lepiej funkcjonowałby jako dzieło odrębne od zbioru Mężczyźni objaśniają mi świat.

Redakcja wydawnictwa Karakter prawdopodobnie nie miała wpływu na wybór esejów zawartych w zbiorze – spis treści polskiego wydania jest tożsamy ze spisem amerykańskiej edycji. Pomimo nieciekawej treści i małowartościowego przesłania książki, Karakter pochwalić należy za nadzwyczaj estetyczny i harmonijny projekt graficzny Przemka Dębowskiego, którego koncepcja doskonale współgra z kunsztownymi pracami Any Teresy Fernández. Warto wspomnieć także o sumiennym przekładzie Anny Dzierzgowskiej, która rzeczowniki takie jak „an author” zapisywała jednocześnie w formie męskiej i żeńskiej. Niestety, mimo że zbiór wygląda efektownie, a tłumaczenie satysfakcjonuje swą jakością, w książce znaleźć można błędy językowe; przykład stanowi niepoprawne przytoczenie słowa „mansplaining”, które w przypisach książki widnieje jako wyraz „mansplaning”.

Eseje Rebeki Solnit należy czytać z odpowiednią uwagą i ostrożnością; warto być świadomym, że w niektórych z nich autorka zawarła, niedostatecznie przez nią uargumentowane, radykalne i kontrowersyjne tezy. Mężczyźni objaśniają mi świat to zbiór dla osób od niedawna interesujących się feminizmem, które pragną zapoznać się ze statystykami dotyczącymi przemocy wobec kobiet zgromadzonymi w przystępnej formie. Niestety, mimo że Solnit z pewnością wyznaczyła sobie właściwy cel, jej teksty nie odpowiadają na problemy kobiet pochodzących z klas niższych niż ona sama. Bardziej wartościową lekturę stanowią kanoniczne teksty Susan Sontag czy eseje współczesnych pisarek: Roxane Gay i Chimamandy Ngozi Adichie, której dzieła Americanah (2013), We Should All Be Feminists (2014) oraz niedawno wydany zbiór Dear Ijeawele, or A Feminist Manifesto in Fifteen Suggestions (2017) już dziś uznawane są za klasyczne pozycje gatunku eseju feministycznego.

Rebeka Solnit, Mężczyźni objaśniają mi świat, przeł. Anna Dzierzgowska, Wyd. Karakter, Warszawa 2017.

__________

[1] Http://old.bombmagazine.org/issues/109/articles/3327, dostęp: 15.02.2017.
[2] R. Solnit, Mężczyźni objaśniają mi świat, 2017 Kraków, s. 13.
[3] Tamże, s. 5.
[4] Tamże, s. 18.
[5] Tamże, s. 19.
[6] https://www.karakter.pl/autorzy/rebecca-solnit, dostęp: 15.02.2017.
[7] Tamże, s. 14.
[8] Tamże.
[9] Tamże, s. 71.
[10] Tamże, s. 5.
[11] Tamże, s. 71.
[12] Tamże, s. 81.
[13] Tamże, s. 127.


Adrianna Smyk

Ur. 1996. Studiuje w Kolegium „Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego. Zajmuje się przede wszystkim sztuką filmową; w 2017 roku jako Student Critic uczestniczyła w Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Edynburgu. Reżyseruje film dokumentalny poświęcony Teatrowi Wielkiemu – Operze Narodowej. Współpracowała m.in. z magazynami Culture.pl oraz „artPapier”. Jest założycielką i przewodniczącą Koła Naukowego Badania i Tworzenia Filmów „Cięcie”. Interesuje się historią kina, krytyką popkultury oraz historią feminizmu.

Reklamy