KLAUDIA MUCA – Wyzwanie ciała. „Costello. Przebudzenie” Liliany Hermetz

a

Drugą książkę Liliany Hermetz trudno opisać w kilku syntetycznych zdaniach. Choć pomysł na opowiedzenie (czy raczej stworzenie) alternatywnej historii Elizabeth Costello jest dość prosty – korzystamy z już istniejącej postaci literackiej, wyzwalamy ją spod wpływu Kreatora, który ją wymyślił, i pozwalamy żyć własnym, książkowym życiem – to narracja jest pełna nieco steatralizowanych, buntowniczych gestów głównej bohaterki, przebudzeń sprawiających, że znajomi, rodzina, czytelnicy przestają myśleć o Costello tak, jak do tej pory myśleli.

ówną bohaterkę swojej powieści Hermetz pożycza od J. M. Coetzeego, pozbawiając noblistę monopolu na opowiadanie o dojrzałej kobiecie, pisarce, aktywistce, matce. Costello w książce polskiej pisarki znacznie różni się od tej, jaka istnieje w powieściach Coetzeego – nie jest wegetarianką, porzuca tematy, które funkcjonują w przestrzeni publicznej jako ważne (prawa zwierząt, dzieje kultury pisma), jej wystąpienia stają się bardziej „rozwiązłe”: mniej dyskursywnie spójne, mniej retoryczne i uporządkowane. Bohaterka zaczyna mówić o ciele i to właśnie ten temat rozluźnia jej dyskurs, sprawia, że narracja staje się opowiadaniem siebie i realizuje potrzebę rozmawiania o cielesności, zmysłowości, odczuwaniu i pragnieniu doznawania rozkoszy.

Tę potrzebę zrealizować jest trudno, o czym Costello się przekonuje – czytelnicy obecni na jednym ze spotkań autorskich niechętnie odpowiadają na pytania o ich życie seksualne, jedni są oburzeni tym, że autorka-autorytet porusza tematy tak niskie, inni nie potrafią opowiedzieć o własnych doświadczeniach, bo brakuje im języka. Ten brak jest bardzo dotkliwy i jest jednym z istotniejszych tematów w książce Hermetz. Elizabeth nie potrafi inaczej przedstawić swojego podniecenia niż odwołując się do „słów poczytnych powieści”. Dla bohaterów własnych książek potrafi wymyśleć odpowiednie sformułowania do opisania miłości i seksu, jednak własnego języka jeszcze poszukuje. Przebudzenie Costello wiąże się więc nie tylko z ponownym odkryciem własnej seksualności i zmysłowej, autoerotycznej przyjemności, ale także z doświadczeniem wynajdywania języka, który sprostałby wyzwaniu ciała, czyli wyzwaniu poznania pewnej tajemnicy, dostrzeżenia wcześniejszej obojętności wobec ciała, dowartościowaniu i zrównaniu w prawach życia społecznego i prywatnego (w tym erotycznego). Przez to, że spychamy ciało w podświadomość, ulegając kolejnym narracjom psychoanalitycznofikcjonalnym, nie potrafimy o nim rozmawiać przy kawie czy podczas kameralnego spotkania autorskiego – właśnie taki ogólny wniosek zdaje się wypływać z narracyjnych wysiłków, jakie podejmuje Elizabeth Costello.

W powieści autorki Alicyjki możemy przeczytać następujące wypowiedzi Costello: „Ja sobie myślę, proszę państwa, że my swoich ciał nie znamy. Nie doświadczamy ich zbyt często” (s. 43), albo: „[…] fakt bycia istotą cielesną jest, ale przede wszystkim seksualną, jest pierwotnym motorem naszych działań, naszego istnienia, naszego jestestwa” (s. 110), lub w ten sposób, za pomocą celnej i efektownie brzmiącej frazy: „Słuchajcie swoich ciał. To o wiele ciekawsze niż literatura” (s. 55). Postulaty Costello są dość jasne: zacznijmy poznawać swoje ciała, dotykajmy ich, odpowiadajmy na ich potrzeby, dajmy im mówić (Costello używa w pewnym momencie sformułowania „nieme ciało”). Życie w zgodzie z własnym ciałem będzie życiem szczęśliwym i spełnionym. W powieści jednak nie wszyscy dostępują tej łaski cielesnego spełnienia. Nie może na nie liczyć na przykład Robert Marini – tłumacz i przewodnik Costello po mieście, gdzie odbywają się spotkania pisarki z czytelnikami, pożądający jej bardzo mocno. Jego pożądanie, popęd seksualny są na tyle silne, że nie może się skupić. I w zasadzie tylko ten cielesny stan określa bohatera. W powieści mężczyźni są albo tymi, którzy szaleńczo pragną spełnienia, albo tymi, którzy to spełnienie oferują. Wykluczone zostają inne wymiary ich istnienia, charakterologiczne uproszczenie jest tutaj bardzo wyraźne – to słaby punkt Costello. Przebudzenia.

Ta cielesna emancypacja, której domaga się Costello, jest opisana z perspektywy kobiecej, co niesie ze sobą kolejne uproszczenie: kobiecość równa się cielesność. Ten kulturowy skrypt redukuje podmiotowość, zamyka drzwi do świata abstrakcji, przywiązuje do materialności, ogranicza pole działania. Nie można powiedzieć, że powieść Hermetz utrwala ten skrypt. Można jednak zaznaczyć, że nie wnosi w jego interpretację niczego nowego. Emacypacje ciał kobiet dojrzałych, starszych, niepełnosprawnych, okaleczonych, otyłych dokonują się regularnie z wykorzystaniem różnych mediów sztuki. Nie potrzeba im dyskursywnego wsparcia, zasłon z fikcji. Ich emancypacyjna ścieżka jest podobna do procesu przebudzenia u Costello, nie tak teatralna jednak, ale równie głośna, znacząca i inspirująca.

Kampania na rzecz ciała w wykonaniu Costello ma zaczepny, bezpośredni, nieco prowokacyjny i kabaretowy ton. Gdyby jej wypowiedzi miałyby inny charakter, np. przybrały formę przemowy wygłoszonej ex cathedra, nikt nie dałby rady jej słuchać. Zachęta jest zawsze skuteczniejsza niż rozkaz czy naukowe zalecenie. Obie pisarki – Hermetz i Costello – zdają sobie z tego sprawę, obie są świadomymi uczestniczkami kultury i życia społecznego, obie dostrzegają, jak wiele jeszcze jest do zrobienia w kwestii ekspresji skrywanej, zwierzęcej, seksualnej podmiotowości. Obie wiedzą również, że dostępne narracje o różnych wymiarach cielesności są niewystarczające, że nawet literatura nie zawsze potrafi sobie poradzić z jednostkowymi doświadczeniami ciała. Konieczna jest więc rewizja naszych słowników, w których dominuje zmedykalizowany aparat pojęciowy. To jeden z postulatów, na jakie można się natknąć w powieści. Inny, najważniejszy, brzmi po prostu: „słuchajcie swoich ciał”, zaprzyjaźnijcie się z nimi, odkryjcie je na nowo.

Liliana Hermetz, Costello. Przebudzenie, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2017.



Klaudia Muca

Ur. 1991. Krytyczka, początkująca badaczka literatury, doktorantka na Wydziale Polonistyki UJ. Zarabia na życie, pracując dla Instytutu Książki w Krakowie. Członkini redakcji kwartalnika „Fragile”.

Reklamy