GABRIELA IWIŃSKA – 4 wiersze

a

***

Umarli i żywi wracają w snach.
(umarli i żywi niekiedy to to samo)
To, co po nich zostaje to niedojedzona kromka
opuszczony dźwięk radia. Cisza którą kroi się niebo
ale nic nie widać.

A potem dzień który nie jest, światło które nie rozświetla.
A potem ten wiersz. To wszystko co mogę.

 

Święta Bożego Narodzenia. Czas radości i bliskości

A ty dziewczynko nie dostaniesz prezentu.
Tatuś cię nie kocha, Mikołaj nie istnieje.
Tatuś ma teraz inne dziewczynki, niezbyt grzeczne,
ale zrozum, masz w sobie za dużo światła,
a wiesz, to razi, to parzy ciemne momenty pod skórą.
Twoje światło jest energooszczędne, zużywa się wolniej,
jednak, nie zapominaj, zużywa się
na szarość. Ale na razie ciesz się.
Piękny czas, świąteczny, choinka. Aż głupio.
Możesz podejść do okna, jest gwiazdka. Życzenie. Oczywiście.
Nie. Nie przyjdzie.

 

wskazywanie

Tobie, M.

To mi się przyśniło: miejsce,
gdzie kończy się krawędź krzesła, zaczyna się pamięć,
że byłam.
Chciałam cię zapytać, co sen miał na myśli,
czy to krzesło, z którego wstawałam do ciebie
czy to, z którego musiałam odejść.
Pamięć to przeszłość, a ja po krawędzi
widzę przyszłość, gdzie byłam.
A „byłam” to przecież też czas przeszły.
Czas przeszły dokonany.

 

***

Z tamtego dnia
zginęło pięć ptaków i wycięto dwa drzewa.
Rozstały się ulice, jeśli widziałeś jakichś przechodniów
to odeszli w odpowiednie cyfry, w zamknięte okna, w przekręcony zamek.
Ktoś niechcący stłukł niebo,
chociaż mówiło się, powtarzało się nie czyń drugiemu i tak dalej.
Ktoś musiał zrobić to za mocno.
Słońce zarabia mniej, więc wpada rzadziej. Twoje dwa metry
I twoje wielkie jak szklarnia ręce zdjęto z pamięci.
Podobno w tamten dzień widziano twój wzrok po drugiej stronie mostu.
Wiem, bo to ja go zobaczyłam. Rok potem.


Gabriela Iwińska

Ur. 1993 w Siedlcach. Doktorantka Filologii Polskiej na Uniwersytecie Wrocławskim. Zbieraczka emocji.

Reklamy