GRZEGORZ MALECHA – 3 wiersze

1a

1. lato kończy się gorączką

żyjemy tylko chwilami
jako cienie
rozłożystych lip

(od zachodu niebo
upycha nam do głów
czarne chmury)

znam drogę na pamięć
i ty ją znasz – wciąż wierzysz że
dotrzemy (się) do sedna
nim zapadnie zmrok

 

liczba pierwsza

jeden kieliszek
i zaciągam się jak szlugiem

coraz łatwiejsze są te odjazdy
na początku trochę mdli
później gładko

jedna randka mężczyzny nie czyni
wieczorem wspólna kąpiel
nie była to miłość od pierwszego zanurzenia

ani drugiego razu
u brzegu tej samej rzeki

 

piąta rano

kreska
kapitan krzyczy baczność
do leżącego śniegu
unoszą się pojedyncze płatki
pod jego butami
jest sucho
będzie wesoło
ojciec każe położyć się wzdłuż krawężników
niedługo mróz opanuje cały garnizon
koksowniki przyciągną bezpaństwowców
ktoś wyda rozkaz
ktoś naciśnie guzik


Grzegorz Malecha

Pochodzi z Dolnego Śląska, od lat mieszka na Pomorzu Środkowym, w małej wsi niedaleko Parsęty. Miłośnik historii regionu i miejsc opuszczonych, fotograf-amator, mąż, ojciec, opiekun kota. Czasem, w wolnych chwilach, udaje poetę.

Reklamy