JUSTYNA KORONKIEWICZ – 2 wiersze

a

Letnie przesilenie

Pomiędzy czwartą a piątą zmienia się
konsystencja światła, ptaki milkną, a drzewa
zastygają w bezruchu.
Taka cisza zwiastuje przełom, zapowiada zmiany. Wyczuwam w powietrzu
niepokój. Ludzie porzucają cienie. Odrywają się od swoich snów.
Krążą nerwowo po domach.

Nadchodzi czas Nowiu. Wypełniania ust śpiewem.
Pierwszy jest psalm wdzięczności. Dziękczynienia. Potem można
składać prośby. Przycinać włosy. Zrywać płatki róży.
Sznur modlitewny przesuwać w palcach. O jeden dzień dalej.

To nic, że kolana bolą i martwieją słowa. Coś musi obumrzeć.
Złuszczyć się jak skóra.
Z czasem wrócą plamy na księżycu. Błogie sny.
Tylko otwórz usta. Wypuść z siebie zwierzę.

 

Sploty słoneczne

Słońce rozbiera nas z czarnych myśli, snów, ażurowych mgieł.
Kiedy dotykasz moich ud, jest w tobie pulsująca krew. Na zmianę przybywa
i ubywa źrenic. Układamy ciała w łagodne łuki, przymykamy oczy.
Pod palcami wybuchają supernowe. Życie ma zapach nagiej skóry,
cierpkich wiśni, letniej burzy.

Taka pora roku. Rozebrana do rosołu. Bezwstydna. Lepka.
Noszę jasne sukienki. Jasną bliznę na brzuchu. Wycinam w niebie
dziury sekatorem. Modlę się o więcej słońca dla piersi i bioder.
Kiedy światło wchodzi pod skórę, śpiewam. Bliska ptakom o
dźwięk wyrwany z trzewi. Bliska rybom o wodę w brzuchu,
z której wypływają noworodki.


Justyna Koronkiewicz

Nie nazywa siebie poetką, a raczej nosicielką słów. Od czasu do czasu któreś z nich domaga się uwolnienia. Wtedy wypuszcza z siebie wiersz. Mieszka na Końcu Świata, przy czym końce świata mogą być różne. Ten jej znajduje się w sercu Gór Stołowych, pośród łąk i lasów. Tam mieszka wraz z rodziną w małym, drewnianym domku. Jest przede wszystkim kobietą, opiekunką domowego ogniska. Kisi ogórki, smaży powidła, kosi trawę, zaplata wianki. Pisze o swojej codzienności, o związku człowieka z naturą. Najbardziej cieszy się, gdy ktoś przyjmie jej słowa do swojego serca i pokocha jak swoje własne. To dla niej najcenniejsza nagroda – dlatego stroni od konkursów, publikacji i poetyckich salonów. Bliższy jej jest szum lasu niż szum medialny. Chociaż przydarzyło jej się zdobycie Srebrnego Sokolego Pióra za debiut literacki w ramach Lubuskich Wawrzynów Literackich 2017.