MICHAŁ SOKOŁOWSKI – 5 wierszy

a

nie będzie rewolucji

zbyt kochając swoje gówniane prace
by ryzykować certyfikaty bycia kimś
spokojne sąsiedztwa opłacone rachunki

wciąż każdym porem ciała czując
jak cała pustka wibruje cierpieniem istnienia
łatwiej poddać się fali przyzwyczaić
do oddychania pod powierzchnią

nadal nie pragnąc niczego bardziej
niż chwycić tych kilka darowanych chwil
pójść za nimi do końca

 

***

tak długo chcąc być kimś innym dojść gdzie indziej
aż wszystkie potencjalności się rozwiały
nie poprzez wybory a przez zaniechanie
(każde zaniechanie jest wyborem)

w kolejny upalny dzień pijąc wino
czytując o wolności od przywiązania
(tylko w snach można być wolnym
od konsekwencji każdego oddechu)

nie naprawisz pięknej tragedii życia
wygasających uczuć nocnych koszmarów
blaknących obrazów w głowie
nie ożywisz zastygniętych spojrzeń

co nas zatrzyma gdy dojdziemy gdzie zmierzamy
wielka zieleń krzyk dzieci za oknem
kim jestem? przerwą między myślami
przebłyskiem czystego postrzegania

 

ludzie z mojego pokolenia

ludzie z mojego pokolenia
już się upominają o swoje
dostają umowy o pracę kredyty mieszkaniowe
głos w mediach hasła na wikipedii

mają zajęte weekendy
postanowienia noworoczne
więcej snu mniej picia
przeczytać pięćdziesiąt dwie książki

przekleństwo rocznic okrągłych urodzin

z deszczu pod rynnę; z uścisków Szkoły
pod pręgież timeline’ów deadlin’ów
pochopnych obietnic złożonych sobie

gdy był przestwór czasu wina nieba nad głową

któż umie przewidzieć jak ruch obrotowy
ziemi potrafi zapętlić w głowie
jak wszystko karlejąc
rośnie ością w gardle

 

na kopcu wandy żegnaliśmy lato

nie sztorm nas zatopi lecz cisza na wodzie
nie burza nas złamie lecz spokój

 

***

wśród luster w których chciałem się zobaczyć
dopiero ty odbiłaś mnie tak że zrozumiałem
iż wszystkie odbijają się nawzajem
i nie ma nic poza samymi odbiciami

z tobą czas się kurczy do jednej sekundy
w której odbicia się zmieszały
– przeszłość to chwila w której o niej myślisz –
aż całe życie się stanie ostatnią sekundą

nazwy przystanków daty w kalendarzu
listy zakupów newsy ze świata
życie to powtarzana mantra
od obudzenia do przebudzenia


Michał Sokołowski

Przeszły barman, robotnik, sprzątacz, pomywacz, budowlaniec, ulotkarz, malarz pokojowy, niedoszły aktor, poeta, przyszły (wanna-be) muzyk; w przerwach między robieniem doktoratu z filozofii zen w sztuce zaczytujący się w kolejnych guru postkapitalistycznej lewicy. Heteroseksualny, biały mężczyzna z klasy średniej, bywający na Zachodzie, by trwonić i mieć co roztrwaniać. Miłośnik kina niezależnego, muzyki alternatywnej, filozofii, sztuki i estetyki Dalekiego Wschodu, kwartałowej zabudowy pierzejowej, stołowych: piłkarzyków i tenisa, spacerów po Starym Podgórzu i Nowej Hucie, swojego psa i (byłej) kotki. Autor publikacji (popularno)naukowych, wyróżniany w ogólnopolskich konkursach poetyckich. Wydał tomiki poetyckie: Asymptoty (Kraków 2013, nominowany do Nagrody im. Kazimiery Iłłakowiczówny na Najlepszy Debiut Poetycki Roku), Przebłyski (Poznań 2016). Jego wiersze publikowane były na łamach na łamach „2Miesięcznika” i „Inter-”.

Reklamy