ROBERT SKRZYPEK – wiersz

1a

poranek

mieszam kawę w pordzewiałym kubku.
na chwilę próbuję nad wszystkim zapanować.
przyjemna powtórka końca lata. kilka
wywołanych zdjęć. historia miłości
malowana w szarościach, tylko namiot
w kolorze wina. nasze rowery oparte o
kulawe drzewa w deszczu mokły. na sznurku
schły skarpety i twoja sukienka.
nazbierałem kwiatów. pomidory pachniały,
ser się rozpuszczał w słońcu, buty w rosie.
śpiwory były pełne nas, i zapachu psa.
nad jeziorem, leniwie przeciągały się
ciężkie deszczowe chmury. wygrzebałem
z ogniska kilka ziemniaków, spalonych
na popiół. pomalowaliśmy się nimi jak dzieci.
od lasu, wstęgą, przecinając łąkę, jechał
drewniany wóz, za chwilę będziemy wdychać
smród dworca. teraz jeszcze obwąchuje
twoją długą szyję. pies się podejrzliwie
przygląda, merda długim ogonem. pachnie
jeszcze porannym deszczem.


Robert Skrzypek

Ur. 1977. Opocznianin. Debiutował tomikiem Wejdź we mnie (2000). Animator kultury, kulturoznawca. Mieszka i tworzy w zacisznej wsi w okolicach Rawy Maz.

Reklamy