ŁUKASZ DROBNIK – Dewon

a

„Musimy iść głębiej” – mówi w typowy dla siebie, osobliwy sposób, mając na myśli „dalej w las”. Jest cicho jak pod wodą. W powietrzu wilgoć i chłód. Paprocie wyciągają pierzaste liście niczym pąkle leniwie chwytające plankton. Pod stopami trzeszczą sosnowe szyszki i igły.

Nie wierzę, że to robimy. Zawsze była taka racjonalna. Przed snem opowiadała nam historie o ewolucji i masowych wymieraniach, o oceanach ciężkich od amonitów. Raz nam powiedziała, że kontynenty tworzyły niegdyś jeden ląd i – pewnego dnia – zderzą się na nowo. Mój brat i ja lubiliśmy sobie wyobrażać, że nasze łóżka to płyty tektoniczne na kursie kolizyjnym: M siedział na płycie euroazjatyckiej, gdy ja ujeżdżałem Australię.

Wstydziliśmy się jej silnego akcentu, kiedy odbierała nas ze szkoły. Wciąż pamiętam smak tłustych pierogów z twarogiem i tłuczonymi ziemniakami, które wmuszała w nas na przystanku, jakbyśmy nie jedli od rana. Teraz patrzę na jej siwe włosy i zapadniętą pierś, myśląc, że może tak jest lepiej. Pewnie sama nie wierzy, że to zadziała, lecz co mamy do stracenia?

Dochodzimy do niewielkiej polany. Powietrze jest tu dużo cieplejsze – suche i pełne bzyczących owadów. Małe brązowe jaszczurki czmychają pod patyki i kamienie, gdy kroczymy przez piaszczystą połać. Wiedzieliśmy od zawsze, że lepiej nie pytać o ojca. Musiała mieć swoje powody, by uciec od niego z dwójką małych chłopców, porzucając posadę technik w laboratorium dla pracy sprzątaczki. Jedynie raz, gdy upiliśmy się razem na dwudziestce M. w czasie pikniku na plaży w pobliżu naszego nowego miasta, M. odważył się zapytać, jaki on był. Powiedziała tylko, opanowana i poważna, że był to niezwykle czarujący i równie samolubny człowiek.

Jej oczy są tak samo zmęczone i zawzięte, jak w dniu, gdy umarł M. Mój czterdziestoletni braciszek, który leżał na szpitalnym łóżku, pod kroplówką, z wychudzonymi rękami i zapadniętymi oczami, blade wspomnienie osoby, którą kiedyś był, mówiąc nam, że ten stan to wolność, po prostu. Chwycił mnie za rękę i zapytał: „Pamiętasz, jak byłem Eurazją, a ty Australią?”.

Zastanawiam się, jak wygląda ten dom. Żartowaliśmy, że jak chata czarownicy, z dachem krytym strzechą i wiechciami ziół na werandzie, lecz to pewnie modna willa zbudowana na ludzkich nadziejach. Nie mam pewności, czy to dobry kierunek. Wydaje się niezrażona, drepcząc po mchu i zmiatając pajęczyny laską, lecz założę się, że robi dobrą minę do złej gry. Nie śmiałbym jednak zapytać, ile jeszcze i czy w ogóle wie, dokąd nas prowadzi.

Może zginiemy, nim dotrzemy na miejsce, zaatakowani przez dzikie zwierzę. Nasze kości zostaną wyczyszczone z mięsa przez owady, robaki i niewielkie ssaki. Białe i nagie zatoną głębiej w mchu, pod płaszczami sosnowych igieł i jesiennych liści, wśród korzeni pokoleń drzew. Minerały z gleby mogą je zmienić w skałę, pogrzebaną głęboko pod warstwami i warstwami ziemi, z mozaiką lasów, pustyń, jezior i łąk wysoko na powierzchni. Jeśli członkowie świadomej rasy robotów odkopią je po milionach lat, czy odnajdą guzy na kościach mojej matki?

Tymczasem idziemy dalej. Las staje się gęstszy i ciemniejszy, paprocie coraz dziksze. Wydaje się nie mieć początku ani końca, rozciągając bezkreśnie we wszystkich kierunkach mrowiem sosen, świerków i brzóz, runem utkanym z mchu i pikowanym grzybami. Niemal słyszymy odległy szmer tektonicznych płyt.

Idziemy głębiej w brzuch lasu, pełen nienasyconej flory i niezmordowanej fauny, gdy nagle sobie wyobrażam, że znowu mam pięć lat, a ona mnie tuli i głaszcze po głowie. Mówi, że da sobie radę, zawsze daje. Jeśli przeżyła naszego ojca, przeżyje wszystko. Zamiast tego przystaje, patrzy dookoła i stwierdza: „Zbłądziliśmy”.


Łukasz Drobnik

Ur. 1982. Autor minipowieści NocturineCunninghamella wydanych w jednym tomie w 2011 r. (Forma) oraz krótszych form, które ukazały się lub niedługą ukażą m.in. w „Lampie”, „Ricie Baum”, „Dwutygodniku”, „Dodatku Literackim”, „Wyspie”, „Fabulariach”, „Lighthouse”, „Bare Fiction”, „The Gravity of the Thing”, „SHARKPACK Annual”, „The Chaffin Journal”, „Cartridge Lit” oraz zbiorach 2014… i 2017. Antologia współczesnych polskich opowiadań (Forma). Angielska wersja Nocturine zostanie wydana w 2019 roku nakładem amerykańskiego wydawnictwa Fathom Books.

Reklamy