ALEKSANDRA ZEGAR – wiersz

a

Bristol Temple Meads – Cardiff

Ptak nakręcacz dziobie mnie w kolano.
Bolą mnie wszystkie różowe śrubki.
Z takiego samego umaszczenia zrobili daszek nad wózkiem.
W środku leży sztuczne futro i jest brudne od spodu.

Szyny cichną, więc zwalniamy.
Niebieskie dziecko patrzy na rozlaną kawę,
zrobiła ścieżki w linoleum.
Teraz rzeki ślad rysuje Mickey Mouse.

Nadal potrzebny mi pancerz przeciwwzrokowy.

Użytkownicy niepełnosprawni w podróży
powinni stosować hamulce.
Ktoś wyłania się z płaszcza bordo,
zastanawiają mnie jego szczeliny,
są bardzo twarzowe.

Jest pięknie, it’s beautiful.
Krokodyl zjada mnie od skóry, bo teraz nie wiem,
a tylko jak wiem, jestem w stanie ją zrzucać sama.
No i nici ze stylu vegan.

Kiedy jestem sam/a, to nie jestem.


Aleksandra Zegar

Studiowała we Wrocławiu filologię polską. Kilka razy. Gdy dowiedziała się, że studia humanistyczne to najgorszy błąd, jaki można popełnić, jako mistrz ich popełniania wróciła na dobre. Kursantka fotografii w Ośrodku Postaw Twórczych we Wrocławiu. W 2017 roku wydała własnym sumptem książkę fotograficzną, która na znak protestu wobec nazywania rzeczy po imieniu nie ma tytułu. Interesuje się chaosem, czyli wszystkim po trochę. Wyznaje teatr. Kiedy była mała, chciała zostać Włóczykijem.

Reklamy