MAGDA GÓRSKA, OLGA GRYBOWICZ – Sztuka – kolekcjoner – odbiorca. O wystawie „Tu jesteśmy. Wybrane prace polskiej sztuki po 1945 roku z kolekcji Krzysztofa Musiała”

a

W czasach, gdy muzeów nie stać na zakup dzieł, z pomocą przychodzą prywatne kolekcje milionerów, które niejednokrotnie dorównują poziomem ekspozycjom instytucjonalnym, dlatego warto zastanowić się: jaki wpływ ma na sztukę przytoczony biznes?

W 2009 roku pojawia się praca podyplomowa Marii Koszutskiej-Ochalskiej zatytułowana Prywatne kolekcje sztuki w Polsce po r. 1989: przykłady strategii kolekcjonerskich, w których omówione zostały sposoby budowania kolekcji przez poszczególnych inwestorów. Wymienionego w niej Musiała określa jako człowieka posługującego się strategią mecenatu, gdzie, wydawałoby się, nie tyle istotny jest sam motyw „zbierania”, co w ogóle „finansowania” swoistego i, przede wszystkim, trudnego świata sztuki. Jego autentyczna pasja, podparta, bądź co bądź, wrodzoną umiejętnością lawirowania w środowisku, zaowocowała powstaniem zbioru na naprawdę wysokim poziomie. Zbioru, którego całość możemy traktować jako niedosłowną (i niepełną) lekcję historii, gdzie językiem wykładowym są emocje werbalizowane różnymi środkami wyrazu artystycznego.  

Od 28 kwietnia do 15 sierpnia 2017 roku w toruńskim Centrum Sztuki Współczesnej trwa wystawa Tu jesteśmy. Wybrane prace polskiej sztuki po 1945 roku z kolekcji Krzysztofa Musiała, której kuratorem jest dyrektor wymienionej instytucji, Wacław Kuczma. Ekspozycja obejmuje ponad 200 prac autorstwa wybitnych polskich artystów działających po II wojnie światowej. Jest to największa do tej pory wystawa zbiorów Musiała, a zawarte w jej tytule wyrażenie „tu jesteśmy” jest czytelną próbą zwrócenia naszej uwagi na ścisłe powiązania prezentowanej twórczości z miejscem, w którym powstała, czyli z Polską Rzeczpospolitą Ludową, później III RP. Dobór dzieł i sposób ekspozycji ukazuje kondycję sztuki polskiej w czasach trudnych i niesprzyjających procesom twórczym. Pozwala nam współodczuwać nastroje Polaków zajmujących się sztuką w drugiej połowie XX wieku, podejmując próbę odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób sytuacja polityczna kraju wpływała na kierunek sztuki oraz zaangażowanie w rozwój kultury ojczystych artystów.

Kolekcja Krzysztofa Musiała, czy może bardziej jej warianty, prezentowane są stosunkowo często. Na przestrzeni kilku ostatnich lat zakupione przez niego prace odwiedziły takie miasta jak: Warszawa, Gdańsk, Poznań, Szczecin, Kraków, Płock, Kielce, Sopot, czy Stalową Wolę. Najdalszą podróżą zbioru kolekcjonera była podróż do Vélez-Malaga w Hiszpanii, gdzie na ekspozycję składało się około siedemdziesiąt pozycji czterdziestu różnych autorów. Podobnie jak w przypadku aktualnej wystawy w toruńskim Centrum Sztuki Współczesnej, ta w hiszpańskim Centro de Arte Contemporáneo Vélez-Málaga konfrontowała ze sobą dzieła klasyki takich artystów jak Henryk Stażewski czy Andrzej Wróblewski z twórczością – na swój sposób przełomową – malarzy pokroju Leona Tarasewicza, Marka Sobczyka lub też Basi Bańdy.

Jak przyznaje sam inwestor, potrzebę kolekcjonowania dorobku polskiej kultury obudziła w nim tęsknota za ojczyzną, którą opuścił kilkadziesiąt lat temu. Najpierw, w trakcie studiów na Politechnice Warszawskiej, współpracował z Polskim Radiem oraz był korespondentem Radia Duńskiego w Polsce. Kolejne lata spędził w Wietnamie Południowym jako członek Międzynarodowej Komisji Nadzoru. Z Polski wyjechał w 1976 roku i, po krótkich pobytach w Danii i Szwecji, osiadł w Paryżu. W latach 90. jego firma ABC Data stała się liderem na krajowym rynku IT. Ostatecznie, z początkiem XXI wieku, wycofał się z biznesu na rzecz kolekcjonerstwa.

Wyjściowo nabywał prace bez konkretnych zamiarów stworzenia kolekcji, kierując się głównie emocjami i osobistymi upodobaniami. Pomysł na ukierunkowanie zbioru i stopniowe rozwijanie go w stronę spójnej całości narodził się z czasem. Aktualnie integralność dzieł współtworzą takie czynniki jak narodowość twórcy i czas, w którym powstały, lecz, co istotne, dzisiejszy pokaźny arsenał biegnie dwutorowo. Pierwszą grupę stanowią pozycje z zakresu sztuki dalekowschodniej, obejmującej głównie twórców mieszkających na indonezyjskiej wyspie Bali. Drugą zaś tworzą pierwszorzędne dzieła szeroko pojmowanej sztuki polskiej od XIX do XXI wieku. Znajdziemy w niej zatem takie nazwiska jak, chociażby, Olga Boznańska, Leopold Gottlieb, Teresa Pągowska, Tadeusz Brzozowski czy Jan Dobkowski, Karol Radziszewski oraz wspomniany wyżej Leon Tarasewicz.

Unikatowość kolekcji przedsiębiorcy opiera się przede wszystkim na oryginalności pozycji – kolekcjoner zdecydował się skupić na dziełach powstających jedynie w pojedynczych egzemplarzach, odrzucając tym samym kolekcjonowanie odbitek fotograficznych oraz grafik. Główną jednak cechą charakterystyczną zbioru Musiała jest jego osobisty charakter wynikający z faktu, że zakupione pozycje są wyborem podyktowanym emocjami, nie zimnymi kalkulacjami znawców rynku sztuki, historyków sztuki. Kolekcjoner sam podkreśla, że zależy mu, aby jego kolekcja miała personalny, intymny charakter.

Musiał, idąc w ślad za zagranicznymi kolekcjonerami, nie zamyka nabytych przedmiotów w hiszpańskim domu. Ciągle poszerzany zbiór stale jest prezentowany. Chętnie współpracuje z muzeami, nie tylko udostępniając swoje zasoby szerszej publiczności, ale również ofiarowując instytucjom zakupione wcześniej dzieła. Angażuje się także w szereg działań promujących polskich artystów. Począwszy od stypendiów twórczych dla plastyków i śpiewaków, przez w pełni finansowane zagraniczne plenery malarskie, na pomocy materialnej przy budowaniu spektakli skończywszy. Mecenas nawiązuje współpracę z licznymi placówkami muzealnymi w Polsce i nie tylko, co wpływa niezwykle korzystnie na poszerzanie wiedzy społeczeństwa o aktualiach sztuki ojczystej oraz rozrastanie się grona entuzjastów współczesnego malarstwa. Stanowi ponadto ogromną szansę dla stawiających pierwsze kroki młodych, wcześniej niezauważanych twórców, których prace są istotną częścią składową kolekcji.

By, przynajmniej w minimalnym stopniu, spróbować okiełznać toruńską ekspozycję pełną dodatkowych treści i znaczeń, warto zacząć od pobieżnej inwentaryzacji. Wystawa, skupiona głównie na malarstwie oraz rzeźbie, zawiera przede wszystkim takie wytwory artystyczne, które posiadały w swej formie pierwiastek poszukiwania nowego, choć nie „najnowszego” sposobu wypowiedzi. To głównie spadkobiercy i, polemizujący z nią, naśladowcy ówczesnej awangardy, nieidący śladami socrealizmu czy szczególnie lubianej batalistyki. Wszelkiego rodzaju realizm, naturalizm oraz fotorealizm stanowią jedynie namiastkę całego zbioru, a, olbrzymi przecież, nurt powojenny reprezentowany jest w większości twórczym dorobkiem Andrzeja Wróblewskiego i Jonasza Sterna. Idee surrealizmu ukazane zostały głównie przez pryzmat Grupy Krakowskiej, z kolei abstrakcjonizm – jakżeby inaczej – uosabiają doskonałe płótna Henryka Stażewskiego, Stefana Gierowskiego i Kajetana Sosnowskiego. Prac konceptualnych, w najbardziej klasycznym tego słowa znaczeniu, właściwie nie ma. Obejrzeć możemy natomiast postkonceptualne raczej przykłady dorobku drugiej awangardy. Ich wyrazicielami są tu prace Edwarda Krasińskiego, Ryszarda Winiarskiego czy genialny Materiał na sushi Kojiego Kamojiego. Znajdziemy także szereg prac dotykających tematu cielesności, a także aspektów homoerotycznych, obecnych, między innymi, u Radziszewskiego.

Chociaż rzeźba w toruńskiej ekspozycji pełni raczej rolę uzupełniającą treści płynące z malarstwa, nazwiska jej przedstawicieli są wręcz pierwszorzędne. Przykładem twórczych poszukiwań Katarzyny Kobro jest jej późna praca, należąca do serii mniej znanej, aniżeli nieco późniejsze eksperymenty przestrzenne. Nawiązujący do idei kubizmu siedzący akt kobiecy z 1948 roku, odlany w brązie w 1989 roku przypomina o pracach artystki wykonywanych od połowy lat dwudziestych. Mirosława Bałkę poznajemy po jego dowcipnym, aczkolwiek celnym Psie, będącym doskonałym portretem zwierzęcia. Za to wszystkie cztery rzeźby Krzysztofa Bednarskiego należące do kolekcji Musiała są efektem pracy nad serią Moby Dick – przełomowym dziełem w twórczości artysty, będącym swego rodzaju studiem szkieletu łodzi. Pochodzące z niej rzeźby: Moby Dick–Maska z 1992 roku, Powierzchnia całkowita z 2007 roku, Moby Dick–Maska/Sekcja z 2008 roku i MD& (VIII) z 2011 roku stały się przyczynkiem do zmiany myślenia na temat rzeźby i przestrzeni jako formy podlegającej ciągłej transformacji.

Prócz wymienionych wyżej nazwisk, entuzjaści sztuki XX wieku obejrzeć mogą, między innymi, szereg prac Aliny Szapocznikow, w tym niezwykle poruszającą i wyrazistą miniaturową rzeźbę Ekshumowanego z 1957 roku, oraz trzy prace Barbary Falender pochodzące z różnych okresów życia twórczego: Poduszka erotyczna z 1973 roku, Narcyz z 1979 roku i Przemijanie II z 2004 roku.

Wszystkie prace, także te niewymienione, tworzą piękną, osobistą opowieść o sztuce polskiej powstałej zarówno w drugiej połowie XX wieku, jak i później, po roku 2001. Przytoczona narracja nie jest jednak wykładem o epoce rozumianym w klasycznym ujęciu, bowiem posługuje się językiem eliminacji rzeczy nieistotnych dla kolekcjonera. Rzeczy „mniej imponujących”, „mniej poruszających”, „nie dość interesujących”. Ten autorski dobór prac sprawia, że powszechnie znany obraz współczesności zmienia nieco swój koloryt.

Na początku tego tekstu postawione zostało pytanie o teraźniejszą rolę rynku kolekcjonerskiego. Prócz oczywistych, ekonomicznych argumentów popierających istnienie zjawiska, dla nas, humanistów, zdecydowanie ważniejszy jest sam aspekt konfrontacji sztuki z reagującym odbiorcą. Dzisiejszy świadomy kolekcjoner, gromadząc, staje się niejako twórcą kolejnych narracji na temat konkretnego etapu dziejowego, ponieważ wybiera z niego rzeczy subiektywnie ważne. Swym gustem, popartym pieniądzem oraz odpowiednią renomą, potrafi rzeczywiście zaingerować w żywy organizm sztuki, zmieniając nieco jej historię. Wydobywając z gąszczu nowe artystyczne osobowości, toruje drogę ich myśleniu, a, jak powszechnie wiadomo – wraz ze wzrostem popytu rośnie również podaż.

Tu jesteśmy. Wybrane prace polskiej sztuki po 1945 roku z kolekcji Krzysztofa Musiała nie jest wystawą prostą w odbiorze, bowiem wymaga od nas ogromnego zaplecza teoretycznego. Toruński wariant kolekcji charakteryzuje kompletny brak porządku chronologicznego, ponieważ ważniejsze są relacje, ewolucje konkretnych założeń teoretycznych. Wchodząc w przestrzeń ekspozycji, włączamy się w sferę dialogu prowadzonego między dziełami. Przedzierając się przez kolejne pomieszczenia, pełne nowych treści i znaczeń, próbujemy odczytać zaistniałe konotacje. Bez nich pozostaje nam jedynie pobieżny przegląd dzieł. Bardzo dobrych dzieł, których autorami są artyści na stałe goszczący w salach polskich Muzeów Narodowych. Dzieł w istocie wartych miliony.

Wykorzystane prace: Alina Szapocznikow, Ekshumowany; Barbara Falender, Poduszka erotyczna IIXII; Krzysztof Bednarski, M; Henryk Stażewski, Kompozycja nr 33; Jerzy Nowosielski, Gimnastyczka; Leon Tarasewicz, Ptaki.


Magda Górska

Ur. 1993. Licencjonowana kulturoznawczyni. Aktualnie studentka Sztuki Mediów i Edukacji Wizualnej na UMK. Pasjonatka twórczości dziecięcej i dla dziecka. Miłośniczka Art Book’ów oraz wszelkich form sztuki wizualnej.


Olga Grybowicz

Absolwentka Liceum Plastycznego im. Wojciecha Kossaka w Łomży, aktualnie studentka Wydziału Sztuk Pięknych UMK na kierunku Sztuka Mediów i Edukacja Wizualna. Nieposkromiona gaduła i notoryczny śpioch. Interesuje się ilustracją oraz filmem animowanym.

Reklamy