„Tańczmy, inaczej jesteśmy zgubieni”. Z MARTĄ ZAWADZKĄ rozmawia Paulina Tchurzewska

a

Paulina Tchurzewska: W listopadzie ubiegłego roku, w kilka miesięcy po premierze filmu Mr. Gaga, Batsheva Dance Company wystąpiło na 21. edycji Międzynarodowych Spotkań Teatrów Tańca w Lublinie. Bilety rozeszły się w mgnieniu oka, trzeba było zorganizować dodatkowy pokaz. Do Lublina zjechali miłośnicy tańca z całej Polski. Dlaczego to było tak wielkie wydarzenie? Czy w Polsce zaczęliśmy się tak bardzo interesować teatrem tańca?

Marta Zawadzka: Mam wrażenie, że na Batshevę od paru lat jest coś w rodzaju mody. Język tańca Ohada Naharina dotarł jakiś czas temu do Polski, tancerze wyjeżdżali do Izraela i poznawali Gaga u źródła. Natalia Iwaniec zrobiła kurs na instruktora. Zaczęła prowadzić warsztaty – a że robi to świetnie, wielu w Polsce tym językiem tańca „zaraziła”. Nie można też pominąć premiery z 2010 r. poznańskiego Polskiego Teatru Tańca – spektaklu pt. Minus 2 w choreografii Ohada Naharina. Historia tańca współczesnego to ponad sto lat poszukiwań, odrzucania tego, co już skostniałe i nieaktualne, szukania indywidualnego języka ekspresji tancerza. Porzucenie sztywnych reguł tańca klasycznego postulowała m.in. Isadora Duncan oraz twórca metody rytmiki, szwajcarski muzyk Emil Jaques-Dalcroze. Ich nazwiska oraz Françoisa Delsarte’a wymienia się jako tych twórców, którzy  zmienili sposób myślenia o ruchu ciała i jego ekspresji, dzięki którym taniec zaczął się zmieniać. Ohad Naharin nie jest tutaj wyjątkiem. Był i jest wielkim indywidualistą. Uczył się i współpracował z wieloma osobowościami tanecznego świata. Nie wszystko aprobował, w dużej mierze starał się więc działać „po swojemu”. Kontuzja sprawiła, że zaczął poszukiwać dla siebie najbezpieczniejszego ruchu. Tak powstało Gaga. Paradoksalnie jest to – zwłaszcza dla tancerzy profesjonalnych – ruch bardzo fizyczny i mocno angażujący ciało. Język Gaga powstał w klimacie zupełnie innym niż nasz – w Izraelu jest gorąco i wilgotno, u nas raczej zimno i sucho. Tam nie da się korzystać z pracy w podłodze (tzw. „floor work”), a my się w tym lubujemy. Tancerki Batsheva związują wysoko włosy i podobno malują tylko usta, bo reszta makijażu by im spłynęła. My mamy w tej kwestii więcej możliwości [śmiech]. Moda na Gaga prawdopodobnie przeminie, tak samo jak wiele innych mód. Natomiast jeśli można zobaczyć spektakle w choreografii Ohada Naharina w Polsce, absolutnie nie można tego wydarzenia przegapić! Dlaczego? Ponieważ jest on wielką taneczną osobowością, nietuzinkowym choreografem, którego spektakle wykonuje fantastyczny zespół tancerzy. Ciekawostką jest to, o czym dowiedziałam się kilka lat temu na warsztatach prowadzonych przez byłego tancerza Batsheva, że wszyscy tancerze umieją każdą z ról i poszczególne spektakle tańczone są w tym samym składzie, ale  różnej „konfiguracji”. Również w Lublinie spektakle grane dwukrotnie następnego dnia wykonywane były przez tancerzy w innym podziale „ról”. Ten zabieg widać było zresztą w drugim spektaklu Batsheva na lubelskim festiwalu, Venezueli, gdzie jedna choreografia zatańczona jest dwukrotnie do innej muzyki przez inny skład tancerzy. Na mnie zrobiło to duże wrażenie, zwłaszcza że język ruchu Ohada wydaje się być w dużej mierze improwizowany, a kiedy oglądamy choreografię ponownie, okazuje się, że każdy gest jest precyzyjnie określony i dopracowany. W Europie improwizacja często stanowi twórczą metodę, a w spektaklu nie zmienia się obsady ról, ponieważ to ich dobór często stanowi o wyrazie spektaklu. Choreografie Ohada Naharina warto zobaczyć również dlatego, że nie mamy w Polsce szansy często oglądać spektakli zespołów o takiej sławie, chociaż miewamy takie okazje. Mam wrażenie, że podobnie wielkim wydarzeniem był chociażby przyjazd zespołu Piny Bausch w czerwcu 2009 r. do Polski – trudny, jak się potem okazało, bo informacja o jej śmierci obiegła świat między jednym spektaklem we Wrocławiu a drugim… Ja byłam na tym pierwszym…

Czy znaczenie ma też to, że Gaga jest przedstawiany jako rodzaj ruchu dla każdego?

Potrzebę ruchu ma każda istota żywa, bo ruch jest przejawem życia! Ohad Naharin stworzył swój język tańca zarówno dla tancerzy (Gaga Dancers), jak i dla wszystkich (Gaga People). Jest to sposób ruchu, który w dużej mierze korzysta z obrazów mentalnych, wyobrażeń. Stąd może to wrażenie improwizacji w konstrukcji jego spektakli. Naharin stworzył również swój język werbalny, nazywając chociażby części ciała. Podczas lekcji, która trwa 1,5 godziny, nie ma żadnej przerwy w ruchu. Nikomu nie wolno obserwować lekcji – wszyscy muszą brać udział w zajęciach. Od ciebie zależy, w jakim stopniu się zaangażujesz, dokąd dotrzesz w swoich poszukiwaniach. W bardzo ogólnym zarysie nie różni się to aż tak znacznie od wielu innych praktyk ekspresji ciała poprzez ruch. Jest to metoda pracy wykorzystywana zarówno w tańcu (profesjonalnym i tzw. „amatorskim”), jak i w bardzo popularnych ostatnio formach terapii i rozwoju poprzez pracę z ciałem. Z mojego punktu widzenia coraz więcej ludzi się tym zajmuje, ale to chyba jeszcze nie ma aż tak bardzo szerokiego zastosowania. Ktoś, kto „siedzi” w trybikach korporacji, wybiera raczej bardziej „konkretne” fizyczne aktywności (fitness, siłownia, bieganie, itp.) zamiast poszukiwań i „kreowania” własnego ruchu. To wycieczka w nieznane, a często chodzi tylko o to, żeby się spocić, wyładować albo popracować nad ciałem jak nad kolejnym „projektem”. Obawiam się, że gdyby jednak ktoś taki uwolnił swoje ciało, to w korporacji nie dałby długo rady, bo kiedy uwalniasz ciało, uwalnia się również umysł. A wtedy chyba trudno funkcjonować w systemie… To trochę śmieszne, ale poprzez wieki obalamy systemy, żeby tworzyć nowe. Taka już chyba nasza ludzka natura. Język Gaga Ohada Naharina też powstał trochę jako antysystem, a stał się kolejnym (modnym!) systemem.

Ohad Naharin w jednym z wywiadów powiedział: „możesz siedzieć z tabletem na kanapie i tańczyć”. Może dlatego ruch Gaga jest tak popularny, że nie musisz za bardzo „grzebać” w swoim wnętrzu. Wystarczy, że masz poczucie ruchu i bycia tu i teraz.

Uważam, że każda praca z ciałem angażuje również umysł, choć w różnym stopniu. Od ciebie zależy, jak głęboko w to wejdziesz. Samą jogę można potraktować jedynie jako rozciągające ćwiczenia fizyczne albo wejść głębiej w jej filozofię. Może być też tak – i to bardzo często się zdarza – że w trakcie praktyki twój stosunek i oczekiwania się zmienią. Uważam, że warto poznawać różne techniki pracy z ciałem oraz techniki taneczne, bo dzięki temu możemy się rozwijać na wielu poziomach – jako ludzie, ale i jako artyści. I dlatego uważam, że warto poznać język Gaga, choć dla każdego może to być inne narzędzie. Jeśli ktoś młody chce tańczyć, to chodzi na zajęcia i trenuje swoje ciało, żeby było sprawne, silne i wykonywało skomplikowane ewolucje. Czasami przypomina to sport i to też jest w porządku. Taki jest też współczesny świat kultu doskonałego ciała, świat kreowania własnego wizerunku, retuszowania, prezentacji wspaniałego życia – przede wszystkim na mediach społecznościowych. Wejście w jakiś głębszy proces na innym poziomie, w którym nie wiesz, z czym się spotkasz, gdzie siebie nie kreujesz, jest trochę inną drogą, wydaje mi się, że trudniejszą… Przede wszystkim trzeba puścić kontrolę i obserwować, dokąd nas to zaprowadzi, a to chyba nie jest współcześnie zbyt popularna postawa? Dominuje raczej to, że każdy powinien mieć precyzyjnie zdefiniowany cel i wytrwale do niego dążyć…

W ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego będziesz realizować program „Dalcroze nieodkryty – laboratorium”. Możesz powiedzieć o nim coś więcej?

To trochę mój powrót do źródeł… Emil Jacques Dalcroze był muzykiem, kompozytorem, pedagogiem, ale i filozofem. Podobno jako młody człowiek nie mógł się zdecydować, czy bardziej go pociąga muzyka, czy teatr. Wybrał muzykę, ale jego działalność i poszukiwania mocno inspirowały cały współczesny mu świat sztuki – od muzyki i sztuk plastycznych po teatr. Na potrzeby edukacji muzycznej stworzył metodę, którą początkowo nazwał gimnastyką rytmiczną, ponieważ – tak to można określić – uczył muzyki poprzez ruch ciała. Ciało u Dalcroze’a staje się najdoskonalszym instrumentem do wyrażania odczuć, które wywołuje w nim muzyka. Nazwał to plastyką ciała, plastyką ruchu (plastique animée). Uważał, że harmonię umysłu można osiągnąć poprzez zrytmizowane ciało. Rytmika w polskim systemie edukacji muzycznej jest bardzo popularna, ale mam wrażenie, że przez to trochę spowszedniała i nie do końca doceniona. W moim projekcie wracam po wielu latach do metody Dalcroze’a. Chcę połączyć moje doświadczenie tancerki i rytmiczki, zobaczyć, na ile da się idee Dalcroze’a przenieść na współczesny grunt i wykorzystać jako metodę twórczą w tańcu. Chcę upowszechnić ją wśród tancerzy i choreografów, aby wspomóc narzędziem do bardziej świadomej pracy z muzyką. Od razu nasuwa mi się przykład Marie Rambert, uczennicy Dalcroze’a, która pomagała Wacławowi Niżyńskiemu i tancerzom przy powstawaniu choreografii Święta wiosny do skomplikowanej dla nich wówczas rytmicznie nowatorskiej muzyki Igora Strawińskiego (w 1913 roku). Moje działania to szereg warsztatów, wykładów performatywnych i akcji artystycznych popularyzujących metodę Dalcroze’a oraz badań, dzięki którym powstanie publikacja.

Załóżmy, że nasi Czytelnicy są zafascynowani ruchem, tańcem, pracą z ciałem i chcą na własnej skórze przekonać się, jak to działa. Jesteś instruktorką tańca, pracujesz również z ludźmi, którzy zaczynają taką przygodę, nie mając doświadczenia tanecznego. Co możesz im doradzić? Jak można lepiej poznać swoje ciało, odkryć swój własny rodzaj ruchu?

Najlepiej poprzez praktykę. Nie ma innej drogi jak doświadczenie. Polecam szukanie ruchu dla siebie, ale i niezniechęcanie się przy pierwszym niepowodzeniu. „Moim” tańcem jest oczywiście taniec współczesny, a i on zawiera w sobie wielość technik. I mój sposób tańczenia, poruszania się jest też wypadkową wielu doświadczeń, również Gaga i odrobiny repertuaru Batshevy. Jeśli ktoś byłby zainteresowany moim sposobem pracy – oczywiście zapraszam do siebie na zajęcia. Nauka tańca, praca nad własnym ciałem to nieustanny proces, wymagający, ale dający wiele satysfakcji, bo taniec wyzwala endorfiny i ZAWSZE wpływa na poprawę nastroju. Cytując Pinę Baush: „Tańczmy, inaczej jesteśmy zgubieni” i, dodając za Ohadem Naharinem, nawet „siedząc z tabletem na kanapie”.

_________

Batsheva Dance Company – największa izraelska formacja taneczna. Jeden z najważniejszych zespołów w historii tańca współczesnego, założony w 1964 przez Marthę Graham – tancerkę, choreografkę i reformatorkę tańca, a także przez jego wielką miłośniczkę – Batshevę de Rothschild. W 1990 dyrektorem artystycznym zespołu został Ohad Naharin, uznawany za jednego z najwybitniejszych współczesnych choreografów świata. Naharin jest także pomysłodawcą innowacyjnego języka ruchu, Gaga, który zrewolucjonizował pracę zespołu i okazał się popularnym kierunkiem wśród praktyk ruchowych zarówno dla tancerzy, jak i mniej doświadczonych miłośników tańca. W marcu 2017 roku polską premierę miał film Mr. Gaga Tomera Heymanna, porównywany do Piny Wima Wendersa, który opowiada historię Ohada Naharina.


 

Marta Zawadzka

Tancerka, choreograf, pedagog, teoretyk tańca. Laureatka pierwszej nagrody na XII Międzynarodowych Prezentacjach Współczesnych Form Tanecznych w Kaliszu. Stypendystka Prezydenta Miasta Torunia, Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego oraz Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego (na rok 2018). Autorka ruchu scenicznego do spektaklu Siostry Parry w reżyserii Piotra Szalszy – pierwszej produkcji Kujawsko-Pomorskiego Impresaryjnego Teatru Muzycznego w Toruniu. Prowadzi regularne zajęcia z tańca współczesnego oraz warsztaty: z tańca współczesnego, plastyki ruchu, świadomości ciała. Współpracuje z wieloma placówkami kulturalno-edukacyjnymi i organizacjami pożytku publicznego, m.in. z Katedrą Kulturoznawstwa UMK w Toruniu. Koordynowała i prowadziła zajęcia w wielu projektach edukacyjnych dotyczących tańca i szeroko pojętej edukacji kulturalnej. Autorka artykułów nt. tańca. Członek zarządu Polskiego Forum Choreologicznego. W ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego na rok 2018 zrealizuje projekt Dalcroze nieodkryty – Laboratorium.

Reklamy