ALICJA ŁUKASIK – 3 wiersze

a

próba elegii: kot holly golightly

miałam dwadzieścia cztery lata, gdy pierwszy raz spotkała mnie śmierć.
była przerwa w pracy, a w pracy był telefon. wszystko rozłożyło się pleśnią jak dywan,
ale w dotyku nie przypominała go i przestała być soczyście zielona.
obeszła zgniłą zielenią, rozprzestrzeniła się na kilka sąsiednich ulic i placów.
nie mogło być wzniośle. naszą czwórkę spotkała śmierć, którą trzeba było nazwać,
a nas nie było na to stać. zbankrutowaliśmy z dnia na dzień, gorzej niż hazardziści,
gorzej niż zakupoholik w stanie maniakalnym, gorzej niż wszystko i wszyscy.
śmierć pozostała bezimienna, jak kot holly golightly. nie chcieliśmy jej oswoić.

 

ogłoszenia parafialne

zbliża się pierwsza w tym roku powódź. sąsiedzi opróżnili piwnice
i szykują się do ucieczki. bezpiecznie byłoby schronić się w kościele.
jeszcze trwają roraty i ksiądz nie zaczął kazania. w ogłoszeniach parafialnych
będzie mowa o śmierci, a zdania nie zaczyna się od śmierci.
córka tego, co jeździ srebrnym mondeo. tak łatwo ograniczyć się do jednego zdania,
wyciągać wnioski z ciągu dat. zbliża się ostatnia w tym roku powódź,
ale to jeszcze nic w porównaniu z odciśniętym makijażem matki na poduszce.

 

najkrótszy dzień w roku

a mogło być wszędzie biało. szewski poniedziałek stąpa po piętach,
piętna mnożą się na nadgarstku, garściami wyrywane włosy
blokują przepływ wody w wannie. pannie chciałoby się powiedzieć:
przyjdź, ale ona leży nieruchomo, ruchem powieki tylko daje znak,
że jeszcze żyje, tyje po sterydach. przyszły koniec będzie rychły.
jest najkrótszy dzień w roku. odtąd może być już tylko lepiej.


Alicja Łukasik

Ur. 1993. Autorka tomiku Przebudzenie i dramatu Dni powszednie, który dostał Nagrodę Prezydenta Miasta w X Metaforach Rzeczywistości.

Reklamy