ANNA MOCHALSKA – 4 wiersze

a

akcja kolonizacja. bezsenność

dziewczyna szamana nie zazna nigdy snu,
bo została wszamana do ostatniej kostki
przez kolonizatorów miejsc zapomnianych przez boga,
ale pamiętanych przez ludzi (przez wzgląd na bogactwa).

dziewczyna szamana jest w krainie światła,
nie czuje bólu płynącego z ciała i nie wie, czy śni,
bo kolonizatorzy wszystko zmienili, przywożąc calderona.
teraz huk bębnów nie znaczy już wcale,
że świat ma swój rytm, wspólny dla wszystkich.

dziewczyna szamana jest w krainie przodków.
już nigdy nie zaśnie i nigdy nie wstanie,
ale z jej ciała wyrośnie tratwa, którą przeprawi się
na drugi brzeg ktoś, kto będzie szukał
miejsc zapomnianych, pamiętających czasy, gdy można było zasnąć.

 

pora na dobranoc. zgaś i śnij. zgaśnij.

nad głową masz światło niewiadomego
pochodzenia. pewnie najadłeś się żarówek, chociaż mówiłam:
jak raz wsadzisz, to już nie wyciągniesz. nie wiem, jak głęboko
nosisz w sobie żar. i co było pierwsze – abażur czy kabel.

wszystko w tobie chrzęści, kiedy ocierasz się
o mijanych ludzi. oni nic nie dają
po sobie poznać. mają pięści w oczach, pasuje im
pięść do nosa, więc twoja ręka jest jak najbardziej na miejscu.

ten ciąg z latarniami czeka tylko na ciebie.
stań tam, ja stanę obok. pod tobą
będzie mijać miasto. mijać i śnić. będziesz wkradać się
przez niedomknięte okna do niedomkniętych snów.

i znów. twoja głowa świeci. jakbyś był
jakimś jebanym świętym, patronem od wkręceń,
opiekunem awarii. rozbić ci. rozbić ci
głowę kamieniem. ja pierwsza rzucę. potem pójdę spać.

 

»wygasanie«

I
puścili ćmy. puściliśmy światło, więc ćmy
w to światło. więc puściliśmy noc dla ciem
i dla światła, żeby był taki moment, kiedy mogą zgasnąć.

II
prawdziwą władzę mają tylko admini techniczni.
u nich należy szukać ratunku przed niebytem
lub bytem. ci operujący językiem
html mają moc sprawczą, moc stwarzania.
mogą zapisać ćmy, puścić je w wirtualną wieczność.
mogą je wygasić lub wpleść z powrotem w światło.
mogą je wygasić. mogą zrobić noc.

III
gdzie schroni się ćma, jeśli nie u światła.
ono jej nie wygasi, dopóki przetrwa ekran.
gdzie schroni się światło, jeśli nie w ekranie.
kiedy ten wygaśnie, poznamy anarchię.

 

lokowanie produktu

reklama dźwignią snu, więc śni mi się
biały proszek, który pozwala latać
wszystkim rzeczom w wielkim bębnie świata.

wszystkie rzeczy świata powoli się spierają.
spierają się gwałtowniej, kiedy biała plama
zastępuje białą flagę na samym dachu świata.

przy dachu stoi dźwig. zabiera tylko tych,
którzy wiedzą, że proszek nie pozwala latać.
cała reszta spada. to reklama dźwigu.


Anna Mochalska

Ur. 1992. Bydgoszczanka. Autorka arkusza poetyckiego Okno na świat (Zielona Góra 2012, grand prix ogólnopolskiego konkursu) i tomu syndrom obcej ręki (Warszawa 2014). Wiersze i/lub teksty krytycznoliterackie publikowała m.in. w: „2Miesięczniku”, „Wakacie”, „Arteriach”, „Inter-„, „Twórczości”, Salonie Literackim. Projekt jej najnowszej książki o roboczym tytule same głosy był nominowany w konkursie im. Klemensa Janickiego i znalazł się w finale projektu Biura Literackiego „Pracownia po debiucie”.

Reklamy