BARBARA TROKOWSKA – Odwieczny problem: książka czy film? „To” Stephena Kinga

a

8 września 2017 r. na ekranach polskich kin pojawiła się najnowsza filmowa wersja powieści Stephena Kinga pt. To[1]. Film ten cieszył się wysoką oglądalnością, a uwagę krytyków przyciągał fakt, że inne dzieła kinowe na podstawie powieści tego pisarza nie odnosiły dotychczas większych sukcesów[2].

Nie mam złudzeń, że film twórcy Mamy obejrzało znacznie więcej osób aniżeli przeczytało książkę Kinga. Proporcje te pewnie nigdy się nie zmienią. Ekranizacja z 2017 r. dość wiernie oddaje treść książki, jeśli chodzi o jej „pierwszą część”. Problem polega jednak na tym, że autor nie wyróżnił w treści powieści żadnych części, które odpowiadałyby losom bohaterów w latach młodzieńczych, a następnie czasom, gdy już dorośli (jak ma zamiar uczynić reżyser). Narracja powieści jest zupełnie inna i bardzo oryginalna jak na prozę Kinga.

Chociaż utwory Stephena Kinga należą raczej do tych „łatwiejszych”, w tym znaczeniu, że do  ich odbioru nie potrzeba właściwie żadnej wiedzy o literaturze, a doświadczonego czytelnika może czasem razić wtórność pomysłów pisarza[3], to objętość jego książek nie zachęca do ich czytania niejednego zadeklarowanego fana horrorów. Wyjątek stanowią takie utwory jak Misery czy zbiory opowiadań, chociażby Cztery pory roku, albo, dla jeszcze mniej wymagającego czytelnika, Marzenia i koszmary. Powieść To obejmuje jednak ponad 1100 stron, zapisanych naprawdę drobnym drukiem, zatem na jej przeczytanie trzeba poświęcić co najmniej kilkanaście wieczorów. Warto to uczynić.

Stephen King nigdy później nie powtórzył zabiegu polegającego na prowadzeniu wieloplanowej, wielowątkowej narracji. Powieść To rozpoczyna się właściwie dokładnie tak jak film – w deszczowy jesienny dzień mały chłopiec wyszedł z domu, aby pobawić się żółtą łódką zrobioną przez jego przeziębionego brata o imieniu Bill. Pech jednak chciał, że łódka wpadła do kanału, w którym mieszkał klaun Pennywise… Mały George nie mógł wyjść z tego żywy.

W następnym rozdziale powieści King przenosi czytelnika do roku 1984, czyli 27 lat później. Bohaterowie są już dorośli i właśnie dowiadują się, że TO powróciło. Snucie narracji z perspektywy ludzi dorosłych, którzy wracają do „mroków przeszłości”, jest zdecydowanie bardziej interesujące aniżeli oglądanie na „dużym ekranie” historii dzieci walczących z nieistniejącym potworem. Czy Bill, Ben, Eddie, Stanley, Richie, Beverly i Mike będą zdolni do porzucenia dostatniego życia, aby wywiązać się z obietnicy złożonej w dzieciństwie, zwłaszcza że tak naprawdę nie pamiętają, co zdarzyło się 27 lat temu w Derry? Każdy z bohaterów będzie musiał najpierw pokonać swojego „wewnętrznego demona”, żeby móc stawić czoła zagrożeniu istniejącemu w mieście, które bynajmniej nie jest tak nierealne, jak mogłoby się wydawać. O tych wydarzeniach czytelnik może dowiedzieć się z części głównych powieści, natomiast przeszłość Derry pozna w każdym z pięciu interludium. Zabrakło w filmie właśnie tych interludiów, jednak przyczyna takiego stanu rzeczy jest prozaiczna – reżyser stworzył film o dzieciach, które nie mogły rozmawiać na poważne tematy. W świecie przedstawionym powieści było jednak inaczej – o tym, dlaczego w Derry „zalęgło się zło”, dzieci dowiedziały się z gazet i od siebie nawzajem (zwłaszcza Mike dysponował taką wiedzą). Widz kinowy nie wie, dlaczego w kanałach pod miastem znalazł się klaun, od kiedy tam przebywa ani jakiej jest płci (!). Współczesne kino zbyt mocno nastawione jest na efekty specjalne, zadziwienie widza, lekceważąc praktycznie związki przyczynowe, które, jak w tym przypadku, bardzo wyraźnie zostały zarysowane w powieści.

Klaun w zamyśle Kinga miał symbolizować wszechobecne zło, które wybudzało się ze snu jedynie co 27 lat. Przybierało jednak wówczas monstrualne rozmiary i wcale nie było wyrządzane przez potwora przedstawionego w ekranizacji. W niektórych fragmentach powieści można odnaleźć pewne wątki z innej książki Kinga, a mianowicie Sklepiku z marzeniami. King nie zapomniał bowiem, że to ludzie wyrządzają sobie nawzajem zło, a mityczne stwory potrzebne są jedynie do tego, aby nadać jego powieściom wymiar horroru. Trudno jednak wychwycić tę metaforę, jeśli przedstawiony świat filmowy jest praktycznie czarno-biały, a podział na tych „dobrych” i „złych” zarysowany tak, że wyraźniej już się nie da.

Nie można zapomnieć, że To jest również powieścią o przyjaźni. King uczy czytelnika, że prawdziwa, mocna i nigdy niekończąca się przyjaźń to nie tylko taka, która ukształtowała się w dzieciństwie, ale przede wszystkim taka, z którą wiążą się najszczersze i najgłębsze uczucia. Przyjaźń ta może być nawet krótkotrwała, ale jednak na zawsze pozostanie w pamięci i zwycięży, gdy po latach zajdzie konieczność dania temu wyrazu. Twórcy filmu wiernie przedstawili ten wątek powieści. To bardzo istotne z tego względu, że gdyby nie przyjaźń między kilkoma młodymi ludźmi, to do niczego by nie doszło. Jaeden Lieberher, Finn Wolfhard, Sophia Lillis, Wyatt Oleff, Jeremy Ray Taylor, Jack Dylan Grazer, Chosen Jacobs to nazwiska praktycznie nieznane, jednak jest to z pewnością stan przejściowy. Ich gra aktorska to bardzo duży atut filmu.

Ekranizacja nigdy nie oddaje pełnej wartości danej powieści. Muschietti stworzył film, który może „przestraszyć” jedynie niedoświadczonych widzów, natomiast lubujących się w tym gatunku może momentami po prostu śmieszyć. Trudno zgodzić się również z poglądem, że jest to film „doskonały”, do którego można wracać wielokrotnie[4]. Rozumiejąc zamysł twórców filmu To, nie sposób jednak nie zauważyć, że z powieści napisanej z dużym rozmachem pozostała jedynie historia przyjaciół, którzy oprócz dziecinnych zabaw musieli walczyć z klaunem wyglądającym dość komicznie. Podkreślenia wymaga to, że powieść Kinga zawiera w sobie wiele więcej znaczeń, planów, wątków, aniżeli zostało przedstawione w filmie. Każdy miłośnik grozy powinien przeczytać To, uwzględniając fakt, że King swój „szczyt prozatorski” ma już raczej za sobą. Warto zatem wracać do jego wcześniejszych, ale ambitnych książek. Ekranizacja powieści To jest doskonałą ku temu okazją. Zwłaszcza w oczekiwaniu na drugą część filmu.

Stephen King, To, przeł. R. Lipski, Wydawnictwo Albatros, Poznań 2009.

__________

[1] Tytuł oryginalny It. Reżyseria: Andres Muschietti. Data premiery: 5 września 2017 r.
[2] Zob. http://www.newsweek.pl/kultura/to-stephena-kinga-na-ekranach-kin-filmowa-adaptacja-dziela-stephena kinga,artykuly,415601,1.html; dostęp: 20.11.2017. Zob. https://www.msn.com/pl-pl/rozrywka/filmy/%e2%80%9eto%e2%80%9d-wed%c5%82ug-powie%c5%9bci-kinga-bije-rekordy-ogl%c4%85dalno%c5%9bci-dlaczego-wcze%c5%9bniejsze-filmowe-przygody-kr%c3%b3la-horror%c3%b3w-zazwyczaj-ko%c5%84czy%c5%82y-si%c4%99-dramatem/ar-AArNRsq; dostęp: 20.11.2017.
[3] Do czego przyznał się zresztą sam. Zob. S. King, Jak pisać: pamiętnik rzemieślnika, Warszawa 2008. 
[4] Zob. stephenking.pl/film/to-2, dostęp: 20.11.2017.


Barbara Trokowska

Ur. 1986. Absolwentka prawa i filologii polskiej na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Uwielbia czytać i słuchać muzyki. Interesuje się teorią literatury. Od dzieciństwa marzy o podróży do Ameryki Południowej.

Reklamy