BŁAŻEJ JACEK KLAJZA – 2 wiersze

a

Być jak Hermaszewski

na skrzyżowaniu kiosk stał i sklep był i kapliczka
wiata z czerwonym A na ogórki co piętnaście minut
otwierały syczące wrota do okolic zakazanych pasem
wieczorem wracając od babci po spękanym chodniku
grał w marynarza i między olbrzymimi topolami
spoglądał w niebo pełne migocących punktów
i to było dobre i stamtąd pewnie też ktoś spoglądał

a za domem prawie góry tylko takie w dole po gliniankach
strzelał z karbidu i żaby pompował latem i wracał do domu
po spękanym chodniku grając w marynarza podskakując
lub nucąc jakąś melodię przypadkiem zasłyszaną w radio
i to było dobre i gdzieś ktoś pewnie nucił swoją piosenkę

owoce zakazane smakowały najlepiej tylko czasem brakowało
parę groszy na zapałki i gumę bo bez gumy czuć było niepokój
leżąc między jabłoniami na dzierżawie w sadzie na plebanii
spoglądał w niebo pełne migocących punktów i to było dobre
bo wiedział że stamtąd także ktoś spogląda nucąc swoją melodię

 

Empiria ukorzenia się

Na plakacie człowiek w masce albo i zwierz jakiś,
a obok ja, patrzę na nieba iluminację i na każdym moim biegunie
cyrk z krwawym show, a gdzieś na trzecim planie templariusze
zakopują cudownie odnaleziony Graal, a może zieloną butelkę po piwie.

Wrośnięty w beton, nie czuję chłodu, nie czuję gorąca.
Liście poopadały. Ktoś gasi peta w doniczce, ktoś oblewa moczem
a na plakacie ani drgnie, ten zwierz lub człowiek w masce.
Choćbym całą siłą woli się starał, nikt nie zedrze ze mnie tej niemocy.

Podbiegł kudłaty niuchacz, nogę podniósł, oznaczył, pobiegł dalej.
Na węch szuka suczki ciekającej a za nim lewitowała smycz
jak moje bezradne ramiona. Unosiła się w sposób niekontrolowany,
a może to człowiek w masce, niedostrzegalny zmysłami prowadził.

Na plakacie coś drgnęło. Zmienił się punkt w przestrzeni.
Dwuwymiarowy zwierz wychodzi z klatki na trzeci plan
do templariuszy, zabiera Graala, może zieloną butelkę po piwie.
Siada, zdejmuje maskę. W kałuży odbijam się ja, wrośnięty w beton.


Błażej Jacek Klajza

Urodzony przez przypadek w Częstochowie, a wychowany w mieście Tadeusza Różewicza. Za młodu jak spuszczał wodę, to się śmiał. Autor tomików (m.in. Poetica Nervosa, Rozdarty), laureat konkursów poetyckich. Publikował w czasopismach literackich (m.in. w „Cegle”).

Reklamy