PIOTR GAJDA – 4 wiersze

a

Przypis

Linia życia, linka hamulca ręcznego,
cuma. Czy można sprawniej przeprowadzić

falstart? Strategie tworzą teoretycy,
tymczasem istnieje praktyczna konieczność

wytyczenia idealnego koła, w którym
w gotowości znajdować się będzie

przynajmniej jedna szprycha. Ja wiem,
że wystające zewsząd druty nie gwarantują

pewności szusu, że chwiać się znaczy
niemal to samo, co się wahać. Może dlatego

czarny kwadrat na białym tle nie jest
rozdarciem na powierzchni napiętego

żagla, lecz czasoprzestrzenią, jakiej nic
nie może opuścić. To interpretacyjne

faux pas na miarę powiedzenia „spieprzaj dziadu”,
które zabrzmiało jak odesłanie do źródeł.

 

Krótka historia przepisu

Wyłącznie te sprawy wymykają się spod kontroli,
nad którymi nie ma się kontroli. Bóg się rodził,
moc truchlała. Przerośnięta bulwa planety

wypuszczała pędy. W możliwym do zaakceptowania
skrócie grzybnia zwana ludzkością ewoluowała
w olbrzymią truflę. I znów nic nie śniło się

filozofom. Tymczasem ludożercy spożywali
nie tyko grzyby jadalne, ale także Corpus Christi.
Wszystko, co ludzkie, było dla nich ciałem obcym.

W ich mózgach wibrowało to, co ujawnił rezonans.
Nazwijmy to boskością, po jaką wspomniany
wcześniej Bóg wysyłał posłańców: świnie i psy,

zupełnie jak po flakonik perfum Les Larmes Sacrees de Thebes.
Chcesz więc powiedzieć, że człowiek ładnie pachnie?
Jak czosnek bogaczy. Tym samym jakikolwiek humanoid,

który narodził się z własnej pachy, dawno już przestał
lśnić po ostatniej depilacji. Zbyt długo ziemia go żuła.

 

Człowiek gminu

Jestem jakiś nieswój. Nie swój, a więc czyj?
Człowiek, który nie posiada właściciela,
bezdomny jest niby pies. Lecz kto widział

takiego kundla, co sam dzwoniłby do bram
schroniska? Jestem zatem nieswój, zupełnie
jak jakiś samorodek, rodzimek, nugget i miner.

Hau, hau! – regularnie przemawia do mnie
przywódca, a jego mowa jest na wagę karmy.
Karmią mnie państwem w pigułce, bez popitki,

a niekiedy przez rurkę. Innym zaś razem
miastem w zawiesinie śliskich instytucji
o proweniencji kurwy zabiegającej o powodzenie

w strugach ulewnego deszczu. Miałbym
może jej współczuć? Wiadomo, że nieszczęścia
ciekną, gdy psuje się kram. Darujmy już sobie

tę narodową gastroskopię! Doktorze, lecz się sam,
ale zanim zaczniesz, zaobserwuj, jak w psim kraju
człowiek-pies patrzy wilkiem na psa-człowieka.

A gdybyś jeszcze odkrył, że to ogon kręci sobaką,
a nie sobaka ogonem, byłbyś w domu,
który jest schroniskiem, co umowę ma z gminą.

 

Genug

Natchnienie wydało ostatnie tchnienie.
Kto słyszał od takiego zdania zaczynać wiersz?
Nie ma poszkodowanych, ułamki myśli poszły

górą jak fajerwerki na święcie miasta. Nikt się
nie skaleczył, powielone w hipermarkecie oblicza

bogów mogą spokojnie leżeć na półkach jak komercyjne
kopie. Droga do zbawienia prowadzi obok kasy,
wiem, zastanawiam się tylko, czy warto zostać

ukrzyżowanym na konto debetu? Nie mam wątpliwości,
że opłaca się mieć logo na t-shircie, wykarmione

na własnej piersi (w międzyczasie sprawdzono,
czym naprawdę żywią nas producenci żywności
i teraz podobni mnie prorocy rzygają na całą szerokość

zblatowanego stołu, do którego wcześniej usiedli
z zamiarem podjęcia dialogu z niedzielnym rosołem).

Wymiotuję więc samą treścią. Treść jest kłębkiem
sierści, powstałym z linienia chipów, jak gdyby
prawda była zgodnością rozumu z rzeczą.

Zawrócę na chwilę bieg wyobrażeń, ciemnych
niczym nurt Styksu, nad którym wulgarnie wypięty

po raz pierwszy zetknąłem się z rzeczywistym
obrazem świata, regulującego większość procesów
objawami choroby Leśniowskiego i Crohna.


Piotr Gajda

Ur. 1966. Poeta, autor książek poetyckich Hostel (Łódź 2008), Zwłoka (Łódź 2010), Demoludy (Mikołów 2013), Golem (Mikołów 2014) oraz Śruba Archimedesa (Łódź 2016). Stały współpracownik Kwartalnika Literacko-Artystycznego „Arterie”. Wiersze publikował m.in. w „Tyglu Kultury”, „Opcjach”, „Frazie”, „Red-zie”, „Gazecie Wyborczej”, „Odrze”, „Cegle”, „Nowym Zagłębiu”, „Ricie Baum”, „Arteriach”,„Czasie Kultury”, „Fabulariach”, „Pressjach”, „Migotaniach”,„Afroncie”, w pismach internetowych: „Inter-”, „Helikopter”, „biBLioteka”, art.-zinie „Nowy BregArt”, w antologii łódzkich debiutantów Na grani (Łódź 2008) oraz w antologiach: Pociąg do poezji. Intercity (Kutno 2011), Węzły, sukienki, żagle. Nowa poezja, ojczyzna i dziewczyna (Kutno 2013), Przewodnik po zaminowanym terenie (Wrocław 2016), Ani ziemia jałowa, ani obiecana / Weder wüstes Land noch gelobtes (Dom Literatury w Łodzi, 2016). Stypendysta Funduszu Popierania Twórczości ZAIKS w roku 2016. Jego wiersze przetłumaczono na język niemiecki.

Reklamy