SAŠA RADOJČIĆ – 3 wiersze

2a

Orfeusz w stolicy (cztery wizje senne)

wielka bomba spadnie na miasto
na miasto spadnie wielka bomba
spadnie na domy ogrody szpalery drzew
na turkawki spadnie i kosy
na mrówki karaluchy i myszy
wielka bomba spadnie
na uliczne koty
na brudne dzieci z ulicy
spadnie bomba wielka na żebraków
pozabija biednych
pozabija głodnych
głód zabije wielka bomba
zabije głód
zabije wstyd gdy spadnie
grzech oczyści
gdy spadnie gdy spadnie
a spadnie

a ty co robisz
ty co wracasz do miasta
ty co się odwracasz
na wszystkie strony
– ciebie szukam

wszyscy uciekają
wszyscy się chowają
schował się rząd wojsko policja
schowali się poborcy podatkowi i piekarze
kupcy maszyniści pielęgniarki
ucieka służba zdrowia sądownictwo
szkoły uciekają uniwersytety
uciekają domy poprawcze
domy starców uciekają
ucieka staruszek na rowerze
kręci pedałami i w dzwonek wali
uciekają nocne ptaki
pracowite mrówki uciekają
uciekają ludzie tłoczą się
ciasne wąwozy przeskakują
niektórzy się do rzeki rzucają z mostu
niektórzy już pływają niektórzy toną
niektórych już porywa prąd
ci się pchają do piwnic
do dziur do kanałów się tłoczą
po dwoje po troje dziesięcioro
tamten się pod most wślizguje
ciasno mu aż stęka
ten kopie sobie jamę
tamtemu pół nogi wystaje
ten się już zagrzebał
tamten na drzewo się wspiął i wrzeszczy
wyciągnął jakieś kartki i czyta
powołuje się na rozum wyjaśnia
pod drzewem dwie kobiety płaczą
trzecia się z nich śmieje

a ty co robisz
ty co wracasz do miasta
ty co się odwracasz
na wszystkie strony
– ciebie szukam

to nie strach
nie lodowate dreszcze które przechodzą wzdłuż kręgosłupa
kiedy słyszysz cichy głos w niespodziewanym miejscu
tam gdzie myślisz że jesteś całkiem sam
strach nie jest czysty
przed istnieniem wywróconym na drugą stronę
przed tym o którym ledwie słyszałeś że jest
a teraz widzisz jak niezmordowanie pracuje
czyżby strach mógł być
tym co napędza koło zamachowe naszego świata
koła zębate raz nakręconego budzika
scena dobrze obsadzonych ról
czy może strach
że wymyśli pory roku
nurty rzek kiełkowanie żołędzi
złoty szum wysokich traw
czy to nosi nas strach
przed bólem przed stratą przed końcem
przed tym co przychodzi po końcu
przed tym co nie ma końca
czy uciekamy ze strachu
boimy się tego przed czym uciekamy
czy to strach jest tym przed czym uciekamy
prawdziwa zgroza

a ty co robisz
ty co wracasz do miasta
ty co się odwracasz
na wszystkie strony
– ciebie szukam

jeden się zagapił i milczy
jeden ma wszystkiego dość
jeden dziwi się wszystkiemu
jeden targa walizkę książek
jeden dźwiga telewizor
jeden niesie pół szynki
jeden nic nie niesie
ale kieszenie ma pełne drobnych
więc brzęczy gdy chodzi
jeden się wystroił
jeden w samych majtkach
jeden ciągnie psa
jeden ciężarną żonę
jeden babkę sąsiadki
dwóch się o coś bije
dwóch biegnie zygzakiem
dwóch zabrało kanapę
dwóch stało na rogu
a jeden patrzył w lewo
jeden w prawo
dwóch skacze z najwyższego budynku
i długo machają rękoma potem
jeszcze jeden jakby się wahał
i on też się rzuca
w dół w dół
w dole jest już usłane ciałami
już wielu uciekło
już wielu się uratowało

a ty co robisz
ty co wracasz do miasta
ty co się odwracasz
na wszystkie strony
– ciebie szukam

 

Muzyka kameralna

starzy znali wiedzę. w ich
upadkach, bardziej niż we wzlotach,
pobrzmiewał tłum. co mieli
czcić, czcili bez względu
na ofiary. czasami i ofiary
były czczone. czasami muzyka
docierała do boga. nie można było
wygasnąć potajemnie, aby nikt nie widział
(kropla po kropli). a my (mówię bez przekonania,
że mnie naśladują) nie będziemy grać
w wielkiej orkiestrze. nasz dźwięk
potrzebuje granic, ścian tego pokoju,
skóry tego ciała, słów jednego języka.

 

Mój syn czyta

i nie zauważa,
jak słońce zastępuje wielodniowy deszcz,
jak powietrze staje się ciepłe i ciężkie,
jak wiosna umyka przed latem,
mój syn czyta i nie zauważa
bałaganu, nie widzi nikogo, nic nie widzi,
ani pszczoły, która mu usiadła na kolanie,
ani mojego ojca, który siedzi przy wnuku,
zamyślony jakąś swoją myślą,
zapatrzony w jakiś swój nieistniejący punkt,
mój syn, ślad mojej duszy, czyta,
i nie zauważa ni dźwięków, ni zapachów,
ani zmian kolorów zwykłych przedmiotów,
nie widzi też mnie, dumnego i niespokojnego,
bo wiem: on czyta i życie go ominie
tak jak właśnie omija mnie,
który przeżyłem więcej książek niż dni,
mój syn czyta i nie dotyczą go pory roku,
marszczy czoło, pogrążony w podróży,
i mówi mi, nie całkiem tam, nie całkiem tu,
mówi, jakby odpowiadał na moje pytanie,
mówi mi głośnym, spokojnym głosem,
nie odrywając wzroku od liter: spragniony jestem, tato,
jestem taki spragniony.

przeł. Agnieszka Żuchowska-Arendt

Saša Radojčić

Ur. 1963 w Somborze. Serbski poeta, krytyk, eseista i tłumacz. Ukończył filozofię (doktorat na Uniwersytecie w Belgradzie) oraz literaturoznawstwo (magisterium tamże). Wykłada filozofię sztuki na Akademii Sztuk Pięknych w Belgradzie. Opublikował zbiory poezji: Na próżno sny (Uzalud snovi, 1985), Muzyka kameralna (Kamerna muzika, 1991), Ameryka i inne wiersze (Amerika i druge pesme, 1994), Elegie, nokturny, etiudy (Elegije, nokturna, etide, 2001), Cztery pory roku (Četiri godišnja doba, 2004), Cyber zen (2013) oraz Długie i krótkie wiersze (Duge i kratke pesme, 2015). Przygotował szereg opracowań teoretycznych z dziedziny literatury i historii sztuki. Laureat nagród im. Branko Ćopicia, Đury Jakšicia, Vladislava Petkovicia-Disa (za całokształt dorobku, 2015) „Lenkin prsten” za poezję, a także nagrody im. Milana Bogdanovicia za krytykę literacką. Pracował w redakcji pism: „Letopis Matice Srpske”, „Dometi” i „Norma”. Założyciel magazynu sieciowego „Metafora”. Członek serbskiego PEN Clubu, Serbskiego Towarzystwa Literackiego, Serbskiego Towarzystwa Filozoficznego, Estetycznego Towarzystwa Serbii oraz Towarzystwa Studiów Antycznych Serbii.


Agnieszka Żuchowska-Arendt

Ur. 1983. Absolwentka filologii słowiańskiej, opublikowała ponad 20 przełożonych tytułów we współpracy z kilkoma wydawnictwami. Przekłady publikowała również w czasopismach (m.in. „Red”, „Fa-art”, „Fraza”, „Poezja Dzisiaj”). Autorka tomu poetyckiego Biała masa tabletek (2005) oraz zbioru opowiadań Znikomat (2009). Żyje z pisania powieści na zamówienie publikowanych pod pseudonimami.

Reklamy