JAROSŁAW KAPŁON – 3 wiersze

a

to wymaga odwagi

tkwią we mnie dźwięki pędzącej husarii za oknem słychać
rozwścieczone kosiarki słowa przepełnione emocjami
padają źdźbła trawy jak zaskoczeni nad ranem żołnierze
atakują mnie całe eskadry much gówno pozostanie gównem
nawet gdy pada na nie przezroczyste poranne światło

i czuć wokoło zapach skoszonej trawy miejsce rozrasta się
w pole bitwy to oczywiste że świat nie wytrzyma tej całej
ziemskiej batalii owej lokalnej wojny w której niezliczone
tumany kurzu kłębią się za oknem obietnica pojednania wisi
na włosku ta dyktatura minie jak lato gdzie cały spocony przemykam

myślami konspiracyjnie patrzę przez falujące powietrze
co szykuje przeciwnik jakie są jego współrzędne
słyszę krótkie frazy piosenek kosiarzy szykujących się do ataku
widzę ich twarze zakryte maskami pod stopami pety
tlące się jeszcze w wyobraźni myśl o kimś zmarłym przyprawia

o dreszcze głos niemożliwych brzmi jak przekleństwo
ściśnięty w ramach wąskich podwórzy wypełniam ubytki ciał
ciepłym sierpniowym powietrzem przepełnionym płaczem
pokonanych roślin echem stojącym w cieniu bramy

 

forpoczta

siedzę wpatrując się w muchę w jej czarny odwłok
teraz nanodrony zachowują się jak owady
kieszonkowe robaki szpiegów roje przypuszczeń
zastanawiam się czy istnieje jakieś panaceum
za oknem ptaki zmieniają się w czarne punkty
w litery reklam w tarcze strzelnicze w widmo zamachu
niechcący znalazłem dziurę w poduszce
myśląc jak cienka jest pościel w stu procentach z bawełny

od kiedy zamieszkujemy w dużym mieście
magazynuję na skórze odciski palców krople potu
krew bo nikt nie trzyma ręki na pulsie
dopada mnie białe światło i dźwięk helikoptera
kolejna myśl o wybuchu dogania ciężarówka na moście
w telewizji ktoś mówi o kolejnych wystrzałach
aż podrywają się żołnierze bataliony mężczyzn
całe armie tych młodych chłopców karmię kotkę
o czwartej nad ranem kładę się obok ciebie
moja zmiana warty już się skończyła

 

uniwersum

kosmos kusi a ja milcząc stąpam boso po zimnej podłodze
okala mnie krajobraz nowej obrazkowej rzeczywistości
mógłbym pozasłaniać wszystkie okna zamknąć oczy
by nie widzieć jak od strony słońca atakują świetlne reklamy

ich chwytliwe hasła co na to pragmatycy i wizjonerzy
co na to masy mam kilka pytań na które oczekuję odpowiedzi
najprawdopodobniej ci co polecą na marsa już nigdy nie wrócą
czy ich dusze zaznają spokoju czy ich ciała przeistoczą się

w kolorowe projekcje patrząc na super księżyc tęsknię za matką
za kinem Dedal i książkami Lema przypominam sobie
wszystkie skancerowane znaczki z wizerunkiem kosmosu
a mój mały krok dla ludzkości to lądowanie na ziemi
Zamojskiej i założenie rodziny


Jarosław Kapłon

Ur. 1972 we Wrocławiu. Poeta. Autor czterech tomów wierszy: Sprawy przyziemne (2012), Grawitacja (2013), Projekcja (2013) i Oswajanie chmur (2016). Współautor tomiku wydanego wraz z Marzeną Bruś W miłości chodzi o wszystko (2015). Jego wiersze ukazały się w almanachach pokonkursowych i w antologii Poeci Polscy 2016 (Pisarze.pl). Laureat ogólnopolskich konkursów literackich, m.in. XVI Ogólnopolskiego i Polonijnego Konkursu Literackiego im. Leopolda Staffa. Jego wiersze publikowane były w czasopismach: „PKP-Zin”, „Migotania”, „Szafa”, „Nestor”, „Rita Baum”, „Inter-„, „Wakat”, „Zamojski Kwartalnik Kulturalny”, „Wyspa”, „Salon Literacki”, „e-Tygodnik Pisarze.pl” oraz na portalach internetowych.  Obecnie mieszka i pracuje w Zamościu.

Reklamy