KATARZYNA ZWOLSKA-PŁUSA – 2 wiersze

a

porzeczki

– mamo zobacz, z tej sarny
wypadają niby porzeczki,
kropelka po kropelce
jak z naszych nosów i ust.
mamo, dlaczego tatuś poluje
na nas a twoje ciało jest
zaczerwienione jak owoc?

– bo macie kopytka,
wy małe diablęta,
a ja chcę unosić się
do nieba jak cyraneczka.

unosić może się tylko
ojciec.

 

***

istnieją takie spotkania na płaszczyźnie miasta,
gdzie pokrywa asfaltu i chodnika łopocze jak
skrzydełka. czekała przy fast foodzie, mówiła:
jestem tu for you, możesz mnie zjeść, wylizać kostki.

to przemoc – powiedział – nic na to nie poradzę,
trzęsą mi się nogi, miasto faluje, kiedy ciebie widzę.
uderzasz we mnie, przychodzę ci oddać wszystkie
te wiersze i świństwa.

istnieją takie spotkania na płaszczyźnie miasta i ludzie,
którzy nie widzą 3d. wypłakują oczy, ronią dzieci.
ona mówi – spływaj już, spadaj. mamy nierówno
na powierzchni, tu nic się nie utrzyma jak kwiaty i kioski.

odchodząc, nie zataczaj kręgów.


Katarzyna Zwolska-Płusa

Mama, żona, asystentka uczelniana, nauczycielka języka polskiego, filozofii, etyki i wiedzy o społeczeństwie w alternatywnej szkole ALA w Częstochowie, tutorka, miłośniczka gór i podróży pociągiem. Publikowała poezję między innymi w „Dwutygodniku”, „sZAFie”, „2Miesięczniku”, „Migotaniach”, „Helikopterze”, „Fabulariach” oraz na stronach Salonu Literackiego, Fundacji Karpowicza, Śląskiej Strefy Gender, prozę w „Nowym BregArcie” i „Helikopterze”. Finalistka „Pracowni Po Debiucie” Biura Literackiego za zbiór opowiadań Magnolie.

Reklamy