SŁAWOMIR PŁATEK – wiersz

a

ślepa wiara

o nic nie musimy się starać
ktoś zabierze cię w podróż
(kosmos
’69 to brzmi jak rozmiar ((załóż coś na siebie))
i nagle wiesz jak daleko albo jak jeszcze dalej
i nagle nie wiesz nic okazuje się że nie ma
– czego nie ma? – nie ma tego pytania
którego nie zdążyliśmy zadać a wystarczyło
wystartować wystarczyło dotknąć.
skąd kropka w tym przesadnie wolnym wierszu?
tu się nic nie zgadza zaczynając od proporcji jakby
gotyk jeden róg wieży + trzynawowe ciało Minotaura wlecze się aż do ogona
apsyda jest gehenną nieczystości tam się skrapla
pamięć pracą megawatów
tony paliwa tony wołowiny Jezu jaki
krowi wzrok. ty nic
nie rozumiesz)
do lepszego świata

wciąż nic się nie zgadza więc jeszcze raz:

zwiesza się tkanka nerwowa
stalaktyt? drożdże? fumarole? za
krótko: nie ma zapisu – nie ma pamięci – ćmi się jonosfera
czerwonawa ciemność
(kropka)

spotkasz przystojnego bruneta
w jego zębach będziesz struną on zabierze cię
temu który cię wyobraził. zobrazował. otworzył
ci usta oczy i brzuch na stałe dawkowanie
przestrzeni respirator wenflon jak akcelerator

ubierz się w końcu naprawdę nie ma na co patrzeć
ten kosmos który wdziera się do gardeł do uszu – naprawdę
nic nie dzieje się nadzwyczajnego
zamkną się drzwi odlecicie w inny sektor skończoności
i wszystko będzie tak jak przedtem

więc to ja
przyrost trawy
rozrost nieba
bezgraniczność
(stop)
(to znaczy: przerwać łączność)

ERIC CLAPTON IS GOD
którego nie widział Gagarin
bóg z pewnością się starzeje bo
inaczej – po co to wszystko?
żeby można było jeszcze trochę dłużej mówić mieć o czym
odwlec punkt lub się odwlec od punktu
w którym mowa nie jest potrzebna a wtedy należy otworzyć fiolkę przełknąć
tę zniewagę popić wodą zaciągnąć się i czekać

nic nie jest bliżej ani dalej nic nie jest duże ani małe
nie ma położenia względem współrzędnych
to rodzaj skończoności która sama się kwestionuje
nie jest już dalej od Ziemi jest po prostu na zewnątrz
we własnych rękach i dużo później (dużo dużo później)
(geometria bez pojęcia punktu)

trzymasz go w rękach
stanie się
żywy kiedy go upuścisz popatrz
na siebie (kropka) ubierz się naprawdę tylko
chwila –
upuścisz go.

Gdańsk 2013


Sławomir Płatek

Ur. 1974. Autor wierszy, publicysta filmowy i muzyczny, redaktor książek poetyckich, zastępca redaktora naczelnego miesięcznika „Salon Literacki”. Organizator wydarzeń kulturalnych w Gdańsku. Wydał tomiki poetyckie: Bez imienia (2010), Prześwietlenie (2011, jako Anna Kalina Modrakis), awaria migawki (2012), Wiersze dla Sophie Marceau i innych kobiet z którymi spałem (2013) oraz Stacja pomiarowa (2016).

Reklamy